Najnowsze wpisy

13.7.19

Azulejos, mozaiki i morskie klimaty w domu

Moje ulubione miseczki ze sklepu Smaki Portugalii
Jak już się pewnie zdążyliście zorientować, mam bzika na punkcie wszystkiego, co jest związane z morzem i wodą oraz wszystkiego, co kojarzy mi się z południem Europy. Mam tu na myśli kolorystykę, elementy architektury, dekoracje i detale (ale też tempo życia, umiejętność celebrowania chwili itd.).
Dywan winylowy ze sklepu Bonami.pl 120x70cm, 169zł
Blisko 3 lata temu zdecydowałam się w końcu na wymarzony remont, odmalowanie ścian na biało i wymianę części mebli. Wprowadzając się do mieszkania mając 22 lata nie do końca wiedziałam jak chcę mieszkać i co lubię. Dziś to wiem, więc biało-niebieska kolorystyka koi moje nerwy i sprawia, że cały rok udaję, że jestem na wakacjach. Zapragnęłam też dodatków z południową duszą, ale wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. 
Dywan balkonowy sprzedawany na metry - kupiłam na OLX za 130zł za 3 sztuki (1m, 1m i 2m długości)
Ideałem byłoby kupić wszystko w podróży, ale jeździmy z bagażem podręcznym, a poza tym jak się czegoś bardzo chce, to zwykle tego nie ma 😉 Prawda jest taka, że wiele rzeczy kupiłam przypadkiem, ale przez te lata też nauczyłam się gdzie i jak ich szukać. Niestety jestem bardzo uległa wobec takich przedmiotów. Umiem sobie odmówić wielu rzeczy, ale jak chodzi o tego typu drobiazgi do domu to tracę głowę. Pół biedy jak Marek jest ze mną w czasie zakupów, bo potrafi opanować moje żądze, ale jak jestem sama to do oczu napływają mi łzy, a te kolorowe cudeńka zdają się mówić "Weź nas do domu, jesteśmy tu takie samotne....".
Miseczki, patery, podkładki ze sklepu Smaki Portugalii - ceny 26zł-110zł
Tak na poważnie jednak - trochę tych przedmiotów faktycznie mam, ale wszystko jest w stałym użyciu. Mimo pierwszej ekscytacji i szaleństwa, chodzę po sklepie tak długo, aż przemyslę każdą decyzję zakupową. Nie chcę mieć rzeczy ładnych, ale kurzących się na półkach, niepotrzebnych. Wiem, że część z Was też lubi ten styl, więc dzisiaj pokażę Wam trochę moich własnych łupów, a także inspiracji i realnych marzeń. 
Doniczki hiszpańskie z TK Maxx za 19,99zł i 29,99zł oraz świeczka portugalska za 29,99zł
W pierwszej kolejności zawsze przeszukuję Internet. Jeszcze rok czy dwa lata temu ciężko było coś znaleźć na polskich stronach, ale teraz jest już tego więcej. Pierwszym wyborem jest dla mnie zawsze OLX i inne portale, gdzie można odebrać coś lokalnie, nie korzystając z wysyłki. W ten sposób znalazłam fantastyczny dywan balkonowy w mozaikę, nadający się do prania i sprzedawany na metry za naprawdę niewielkie pieniądze. 
Allegro.pl - Zestaw mebli z mozaiką za około 590zł  i kwietnik z mozaiką od 119zł
Kolejnym miejscem jest Allegro - nie ma się co czarować, tam jest naprawdę dużo fajnych rzeczy. Ja skusiłam się na kwietnik/stolik ozdobny z ceramiczną mozaiką (na górze). Miałam ochotę też na zestaw mebli, ale uznałam, że jest mało praktyczny - okrągły stolik jest ok na wypicie kawy, ale obiad dla 2 osób ciężko tam zmieścić, a my lubimy zjeść na balkonie. Ich plusem jest to, że podobno są mrozoodporne. 
Kuchenne cacka marki Brandani dostępne na Bonami.pl w cenach od 20 do około 200zł
Przydatne w kuchni przedmioty mają od niedawna w ofercie Smaki Portugalii. Jest to portugalskie rękodzieło, wysokiej jakości, piękne kolorystycznie i cieszące oko. Mam widoczne na pierwszym zdjęciu miseczki oraz jeszcze jedną z której Wilhelmina pije wodę. Czemu nia miałaby korzystać z jakości premium? :) Piękne gadżety są też na Bonami.pl, ale kiedyś zamówiłam widoczne na zdjęciu wyżej kubki - 3 zestawy po 2 sztuki. Były bardzo źle zabezpieczone i wszystkim odpadły uszy w transporcie. Ceramiki tam już nie kupię, ale kuszą mnie te noże. 
Część rzeczy trafiła się bez planowania. W outlecie sklepu DUKA kupiłam wspaniały talerz, kilka kubków i serwetki ze starej kolekcji Andalusia. Wracając z Torunia zajechaliśmy do sklepu ALDI, gdzie trafiłam na widoczną na zdjęciu powyżej puszkę z ciastkami, która została ze mną na stałe. Kilka dni temu upolowałam też w TK Maxx przepiękne doniczki (handmade in Spain), a mieli dużo więcej rzeczy po które wyciągałam rękę. 
Naklejki na ścianę Bonami.pl za 99zł i tapeta w mozaikę z Allegro.pl cena 168zł
Sporo widuję też ostatnio tapet, podłóg i ozdób na ściany w mozaiki. Płytki podłogowe są w większości dużych marketów budowlanych, zarówno czarno-białe jak też kolorowe. Tapety głównie on-line, niestety nie mogę znaleźć linku do swojej biało-niebieskiej (pokazywałam ją we wpisie Biało-niebieskie barwy w mieszkaniu). Naklejek na kafelki jest mnóstwo na Allegro i w Bonami.pl, ale też pewnie w innych miejscach w sieci. 
MMazurekShop - portugalskie cuda robione przez Polkę. Ceny 26zł-120zł 
Wylęgarnią pięknych dodatków i biżuterii jest też portal Etsy. Ogólnie za nim nie przepadam - jest dla mnie nieczytelny i kojarzy mi się z AliExpress, ale faktycznie można tam znaleźć prawdziwe perełki. Przypadkiem znalazłam widoczne powyżej drobiazgi ręcznie robione przez Polkę, Martynę Mazurek. Wyglądają ślicznie! Poniżej natomiast aktualna kolekcja sklepu DUKA, w tej chwili na wyprzedaży - dużo morza, rybek i niebieskości.
Miseczki Duka i mały półmisek niestety nie pamiętam skąd
Podobają Wam się takie przedmioty, lubicie styl morsko-południowy? Jeśli tak, to może macie jakieś sprawdzone adresy? Chętnie przyjmę każdy pomysł i inspirację! 
Kolekcja Falsterbo (DUKA) - ceny od 14,99 w górę.

8.7.19

Restauracja z widokiem na Lizbonę

Wiele lat musiało upłynąć, zanim w końcu udało mi się dotrzeć do Restaurante Ponto Final - lokalu serwującego wyjątkowy widok na Lizbonę. Pomimo, że do zlokalizowanej po drugiej stronie Tagu miejscowości Cacilhas wielokrotnie płynęłam promem, zawsze był to jedynie punkt przesiadkowy do sanktuarium Cristo Rei czy na Costa da Caparica. Wielka szkoda, bo zaledwie krótki spacer dzieli terminal promowy i to niezwykłe miejsce!
Tym razem przyjechaliśmy do Cacilhas autobusem. Pierwszy raz miałam czas, żeby rozejrzeć się po okolicy, wejść w okalające port uliczki. Byłam zaskoczona! Odchodząca od ronda ulica R. Cândido dos Reis okazała się długą, kolorową, wyłączoną z ruchu kołowego ulicą. Tętniącą życiem, pełną wystawionych na zewnątrz stolików przy których ciężko było wypatrzeć wolne miejsce. Na talerzach królowały ślimaki, których spożywa się w Portugalii kilka ton rocznie! Ja nigdy nie próbowałam i szczerze mówiąc sądzę, że wydłubywanie ze skorupek małych caracois nie jest raczej czymś, na co się kiedykolwiek skuszę. Ale tym co lubią życzę smacznego! 
Żeby dotrzeć do Restaurante Porto Final najlepiej ruszyć R. do Ginjal - wąskim pasmem między Tagiem, a mocno obdrapatymi, starymi budynkami. Większość z nich jest opuszczona i sprawia raczej ponure wrażenie, ale widok na rzekę rekompensuje wszystko. Terminal promowy i restaurację dzieli zaledwie 1 km.
Mijamy opuszczone domy pokryte niezbyt ciekawym graffiti i nagle naszym oczom ukazuje się mały budynek, przycupnięty przy krawędzi nabrzeża. Biało-niebieski z żółtymi elemantami, miły dla oka, estetyczny i cudownie położony! Dotarliśmy tam około 18:30, więc nie było jeszcze wielu gości, jednak większość stolików była zarezerwowana. Najpopularniejszą porą jest czas tuż przed zachodem słońca, bo w bezchmurne dni niebo prezentuje się wówczas zjawiskowo. Lizbonę zalewa złote światło, a potem miasto powoli kładzie się do snu. 
Jeśli sama restauracja nie jest dla kogoś wystarczającym powodem, żeby odwiedzić Cacilhas to może będzie nim sąsiadujący z restauracją punkt widokowy Elevador Panorâmico da Boca do Vento. Widoczna na drugim od góry zdjęciu winda jest bezpłatna*, a z jej szczytu rozciąga się jeszcze piękniejsza panorama Lizbony! 
Mieliśmy jeszcze plany na wieczór i zachód słońca planowaliśmy podziwiać w innym miejscu, więc ten przy Ponto Final zostawiliśmy na inny raz. Pomimo, że ostatnie wizyty w Lizbonie nieco mnie rozczarowały zmianami, które zaszły i tłumami, którymi wypełniło się miasto, nie umiem przestać jej kochać. Minęło 15 lat od pierwszej wizyty, a serce ciągle bije tak samo mocno, gdy samolot schodzi do lądowania. Lizbono, wrócimy na pewno!
* W Internecie znalazłam informację, że wstęp kosztuje 1 EUR, ale Pan obsługujący windę nie pobrał od nas żadnej opłaty, nie widziałam też kasy ani bramek 

22.6.19

Nasz śródziemnomorski balkon

Mieszkam na warszawskim Bemowie. To jedna z tych dzielnic, co nie są ani ładne ani brzydkie - są nijakie, ale wygodnie się w nich żyje. Mieszkania w moim bloku mają dość duże balkony i chociaż trudno w to uwierzyć, przez długie lata w ogóle z mojego nie korzystałam! Poniekąd wynikało to z faktu, że praktycznie cały czas byłam poza domem (pisałam o tym we wpisie Jak zmieniły się moje podróże?), co nie sprzyjało inwestowaniu w mieszkanie. Dodatkowo balkon otoczony jest z każdej strony innymi balkonami, co było dość krępujące.
Balkon latem 2019 - pierwszy etap zmian
Moje podejście zmieniło się w czasie, gdy mieszkałam na Malcie. W wynajmowanym apartamencie był ogromny balkon, również w pakiecie z sąsiadami. Spotykałam się z dużą uprzejmością, uśmiechami i jakoś przestało być to dla mnie przeszkodą. Doceniłam urok długich rozmów na tarasie, picia porannej kawy w promieniach słońca.
Po powrocie do Polski najpierw skupiłam się na szukaniu pracy, a potem przyszła zima. W grudniu pojawiła się Wilhelmina, a wraz z nią siatki zabezpieczające przed ewentualną ucieczką lub wypadkiem. Balkon to 12 metrów w kształcie litery L, więc powieszenie jej po ciemku przy - 5*C było dużym wyzwaniem. Wiosną okazało się, że mały gad bardzo lubi spędzać czas na zewnątrz, w zacienionym miejscu. Trzeba było posprzątać i co nieco ogarnąć. Wtedy stwierdziliśmy, że czas na zmiany bo szkoda, żeby taka dodatkowa przestrzeń się marnowała.
Rok temu zdecydowaliśmy się urządzić kącik w jednej części balkonu. Kupiliśmy drewniane kratki, stolik z krzesłami i 3 wiszące doniczki. Do tego biało-niebieską ceratę i różowe kwiaty. Na ostatnim etapie (tuż przed jesienią) dokupiliśmy pojemną, brązową skrzynię do przechowywania różnych rupieci.
W tym roku chciałam zrobić coś więcej, zagospodarować spójnie całość. Zaczęłam zbierać inspiracje na balkon ze śródziemnomorską duszą. Szukałam pomysłu. Chodziło o styl, klimat, energię. Wiedziałam, że cudów nie zdziałam na balkonie pośrodku blokowiska, z żółtymi ścianami, szarymi płytkami, bez zgody na montaż dodatkowych stałych elementów. Większość zgromadzonych inspiracji (pisałam o nich we wpisie Śródziemnomorskie inspiracje balkonowe) była biało-niebieska, jak wnętrze mieszkania. Nie pasuje to jednak do kolorystyki balkonu, poza tym jest mało praktyczne (blok jest przy jednej z głównych ulic i mocno się brudzi).
Dokupiłam dodatkowe kratki, dwie piękne niebieskie donice, dywaniki przenoszące w myślach na południe Hiszpanii, miękki pled, stolik z kolorową mozaiką. Pojawiły się nowe wiszące donice, różowe petunie (póki co jeszcze nieduże, mam nadzieję, że rozrosną się jak rok temu) i pachnące goździki. Kupiłam też 2 piękne hortensje, ale niestety chyba nie służy im wschodni balkon - zaczęły usychać i nie wiem jak o nie zawalczyć.
Jestem zadowolona z efektu. Balkon jest miły dla oka, fajnie się na nim wypoczywa i spędza czas. Jemy kolacje na powietrzu (chciałoby się napisać, że "świeżym", ale to nie tutaj ;)) i łapiemy oddech po upalnych dniach.

10.6.19

Jak zmieniły się moje podróże?

Planując każdy z ostatnich wyjazdów dopadały mnie myśli o tym, jak wiele się zmieniło w ostatnich latach. W tym jak podróżuję, czego od podróży oczekuję i jak wygląda cały proces przygotowania się do niej, a w końcu sam czas spędzony na miejscu. Ten wpis nie będzie niczym szczególnie odkrywczym, na pewno wielu z nas przeszło tę drogę. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na ważną rzecz - nie dość, że każdy z nas jest inny, to jeszcze każdy z nas przechodzi różne etapy w życiu. Zmienia się sposób myślenia, ale też potrzeby. To ważne.

23.5.19

Mroźny weekend pod Żaglami

Na ten rok miałam tylko jedno postanowienie - wyjechać gdzieś przynajmniej raz w miesiącu. Chociażby na weekend, wcale nie musi być daleko. Kiedy zostajemy w domu, zawsze jest coś do zrobienia - a to trzeba puścić pralkę, a to poprasować, coś się zepsuje to trzeba naprawić, jakieś zakupy, zajrzeć na chwilę do Internetu (nagle mijają 3 godziny) i tak 2 dni przelatują w mgnieniu oka, nie zostawiając żadnych wspomnień.

3.5.19

Za co polubiłam Sycylię?

Położona na Morzu Śródziemnym Sycylia jest wyspą dużą, różnorodną i piękną. Ciekawa przeszłość ma odzwierciedlenie w zabytkach, architekturze, kuchni, tradycjach oraz zwyczajach mieszkańców. Miesza się ona z teraźniejszością tworząc fascynującą mieszankę, którą warto poznać dokładniej. Powodów, dla których warto odwiedzić Sycylię jest mnóstwo. Dziś chciałabym przedstawić 7 moich subiektywnych propozycji.
Kolory 
Pierwszym, co skradło moje serce na Sycylii było nasycenie wszystkich barw. Nie było dnia, żebym nie była wdzięczna za to, co widzę. Odcienie wody, budynków, zieleni i kwiatów. Mocne, wyraziste, charakterne. Dekoracje domów i balkonów, kolorowe płytki, stare samochody, nieco przykurzone skutery. Piękne.

Spokój
W czasie urlopu na Sycylii miałam wrażenie, że czas magicznie stanął w miejscu. Zniknął znany mi z codzienności pośpiech, stała potrzeba gonienia za czymś. Zwolniłam, rozkoszowałam się każdą chwilą. „Dolce far niente” nabrało nowego znaczenia. Dni wydawały się długie, a wszystkie plany realizowałam spokojnie, jeden po drugim. Z niektórych punktów zwiedzania rezygnowałam, bez żalu , na rzecz nieśpiesznej kawy w małej kawiarni, chwili błogiego lenistwa w urokliwym porcie czy zwykłego obserwowania życia mieszkańców.

Plaża w Cassibile
Widziałam na Sycylii kilka plaż, ale większość nie zrobiła na mnie wrażenia. Jedne były dzikie i kamieniste, inne pełne szarego piasku. Takie, jakich wiele. Była jednak jedna plaża, którą trudno zapomnieć - w miasteczku położonym blisko Syrakuz, przy Hotelu Fontane Bianche. Zatokowa, biała, długa i idealnie piaszczysta. Z łagodnym zejściem do morza, turkusową wodą. Niestety jest to plaża hotelowa, częściowo zamknięta.

Urokliwe Cefalù 
Nie bez przyczyny bywa nazywane Perłą Sycylii. Miasteczko, które skradło moje serce, znajduje się na północnym wybrzeżu wyspy, jakieś 80 km na wschód od Palermo. Usytuowane jest u stóp masywu skalnego la Rocca, posiada niską i jasną zabudową nad którą góruje wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO katedra. Cefalù, chociaż bardzo popularne wśród turystów, ma naprawdę niezwykły klimat. Pastelowe uliczki, pełne detali zaułki, lodziarnie serwujące najlepsze pistacjowe lody. Do tego deptak z ławeczkami, piaszczysta plaża i łódki kołyszące się na wodzie. Spędziłam tam kilka godzin, ale marzyło mi się więcej.

Kuchnia
O smakach Sycylii można napisać całą książkę (w sumie to niejedną napisano!), a i tak trudno będzie ją zrozumieć, jeśli się nie spróbuje samemu! Dla mnie była to jedna z najlepszych kulinarnych podróży, której nigdy nie zapomnę. Moje wspomnienia to pizza z pomidorowym sosem; makarony z aromatyczną oliwą i ziołami lub czarne z owocami morzai; duszone warzywa (caponata); smażone, nadziewane ryżowe kulki arancini; świeża ricotta jedzona z chrupiącym chlebem i odrobiną soli; mięsiste suszone pomidory; grillowane ryby oraz zapiekanka z parmezanem (parmigiana). Do tego mocna, gęsta kawa oraz dodatkowo moje ukochane cannoli sicilliani , czyli rurki nadziewane kremem na bazie słodkiej ricotty lub słodycze z marcepanu. A do lunchu i kolacji kieliszek lokalnego wina. Sycylia jest pyszna! Nie mam żadnych zdjęć, bo jadłam zamiast fotografować ;)

Taormina
To położone na stromych zboczach gór miasteczko zrobiło na mnie duże wrażenie. Niezwykle czyste, zadbane, bardzo tłoczne. Pełne okazałych budynków, małych parków, drogich sklepów i restauracji. Ceny są wyższe niż w innych zakątkach Sycylii, ale rekompensuje to klimat i zapierająca dech panorama Etny. Byłam w Taorminie późnym wieczorem i nocą, akurat w dniu w którym gorąca, czerwona lawa opuszczała spokojnie krater wulkanu.

Targ rybny w Katanii
Spędziłam na nim ostatni poranek na Sycylii. Dzień handlowy, bardzo wcześnie, gdy miasto powoli budzi się do życia. Już z daleka słychać rozmowy, gwar dobiegający z wnętrza podwórka. Gdy podeszłam bliżej, uderzył mnie zapach morza, soli i ryb. A potem ogromny wybór produktów - warzyw, owoców, serów i przede wszystkim stoisk uginających się od ciężaru tego, co udało się w nocy złowić. To miejsce działa na wszystkie zmysły.

Ósmym powodem za który polubiłam Sycylię jest Erice, o którym pisałam niedawno. Moje pierwsze spotkanie z tą wyspą było bardzo owocne, ale wiem, że jeszcze wiele zostaje do odkrycia. Kiedyś chciałabym wrócić, marzę o tym od lat. Jakie są Wasze ulubione miejsca na Sycylii? Co warto tam robić, gdzie pojechać, czego spróbować? 

1.4.19

Środziemnomorskie inspiracje balkonowe

Chciałabym mieć balkon w stylu śródziemnomorskim. Ten który mam jest duży, ładny i przez długie lata nie był w ogóle używany. Pierwsze zmiany wprowadziliśmy w tamtym roku, ale nie jestem jeszcze zadowolona.
Mam świadomość ograniczeń, na które nie mam wpływu: balkon otoczony jest z każdej strony innymi balkonami, dodatkowo nie mogę bez zgody spółdzielni nic zamontować na stałe. Nie mogę zmienić koloru ścian, a za aktualnym nie przepadam, nie wymienię też płytek którymi jest wyłożony. Nie ma się co czarować - jest to typowo miejski balkon, zlokalizowany w zabudowanej, sypialnianej części Warszawy. Ma jednak potencjał!
Od 2 lat moje mieszkanie w końcu wygląda tak, jak zawsze chciałam - jest biało-niebieskie i nie brakuje w nim śródziemnomorskich elementów. Łączy nowoczesność z urokiem południowych wysp. Nie każdemu się to podoba, ale nam się w takiej przestrzeni dobrze żyje. Chciałabym trochę tego uroku przenieść też na balkon. 
Nie wiem jeszcze dokładnie jak to będzie wyglądało. Ciągle zbieram pomysły, łączę w myślach różne rozwiązania dekoracyjne. Przeglądam swoje zdjęcia z południa Europy (Francji, Włoch, Hiszpanii, Grecji) i piny na Pinterest. Idealnie nie będzie, bo żółte ściany i szara podłoga robią swoje, ale będę dzielnie próbować.
Może kupimy dodatkowe kratki balkonowe, może zrobimy jakieś przemeblowanie. Kupimy ładną donicę i kwiaty z centrum ogrodniczego (w minionym sezonie kupiłam w Lidlu i to była zła decyzja). Cieszy mnie myśl o cieple i o sezonie balkonowym, piciu kawy o poranku i słuchaniu śpiewu ptaków. Chciałabym, żeby Wilhelmina miała swój kącik, żeby było barwnie i przyjemnie. Wiosna powoli się budzi, więc trzeba zacząć działać :)

Przy okazji mam pytanie - może ktoś z Was mógłby polecić jakieś kwiaty na balkon znajdujący się na wschodzie.

18.3.19

Erice - miasteczko w chmurach

Od mojej wizyty na Sycylii minęło już blisko 8 lat. Aż trudno w to uwierzyć! Ciągle mam przed oczami te wszystkie kolory, piękne miejsca. Pamiętam smaki, zapachy i opowieści naszej przewodniczki (był to wyjazd służbowy w czasie którego towarzyszyła nam mieszkająca od lat na wyspie rezydentka jednego z największych polskich biur podróży). Cóż to była za kobieta! Z ogromną wiedzą i miłością do tego kierunku. 
W kierunku Erice wyruszyliśmy wiosennym popołudniem z okolic Trapani. Teoretycznie to tylko 14 km, ale podróż trwała długo. Na zdjęciu powyżej widać jak wygląda kręta droga do celu. 
Nie wyglądała ona na szczególnie bezpieczną i odczuwałam duży dyskomfort pokonując tę trasę rozśpiewanym autokarem, ale na szczęście dotarliśmy bezpiecznie na miejsce. Erice położone jest na szczycie góry o tej samej nazwie, na wysokości 750 metrów n.p.m. Oferuje przepiękne widoki na zachodnie wybrzeże. Można tam dojechać również kolejką linową bezpośrednio z Trapani i taka podróż brzmi jak atrakcja sama w sobie!
Jak mi się w Erice podobało! Brukowane uliczki w kolorze słońca i piasku pną się w górę, żeby po chwili opaść łagodnie w dół. Są wąskie i przyjemnie chłodne, bo wieje tam lekki wiatr i temperatura na tej wysokosci jest niższa. Odwiedziłam wyspę w maju. Już wtedy nie brakowało bardzo ciepłych dni, więc ta lokalizacja musi być doskonała w trakcie upalnego lata. Można znaleźć chwilę wytchnienia i oddechu.
Erice nie jest duże, ale zapewnia ogrom atrakcji. Są ruiny zamku Castello di Venere i wieża Torre di Pepoli z których roztacza się cudowny widok na okolicę, zielone ogrody Giardini del Balio, zabytkowe kościoły i mnóstwo zachwycających zakątków. Co ciekawe, z lotu ptaka miasteczko kształtem przypomina samą Sycylię.
Jak to bywa na tego typu wyjazdach - czasu było za mało. Spędziłabym tam kilka godzin, a nawet i cały dzień podziwiając widoki, zacienione patia, wypełnione kawiatami donice i kolorowe balkony. Dużo tam dbałości o najmniejsze detale, które idealnie komponują się z surową architekturą. 
Widziałam w Erice mnóstwo klimatycznych kawiarni, małych restauracji i sklepów z pamiątkami. Nie sądzę, aby wiele osób wybierało to miejsce jako docelowe, ale na pewno przybywa tu wielu turystów jednodniowych. Czekają na nich dywany i dywaniki, ozdoby ze Słońcem - symbolem wyspy, ceramika i wiele innych drobiazgów. 
Czym są te kolorowe przekąski na jednym z powyższych zdjęć? Lokalne słodycze! Ciasta i ciastka z migdałów można znaleźć w wielu cukierniach, ale najlepsze serwuje podobno Pasticceria należąca do Marii Grammatico*, byłej wychowanki klasztoru Św. Karola. Uczyła się w nim podstaw cukiernictwa, a po opuszczeniu murów otworzyła niewielki lokal, który cieszy się do dziś ogromną popularnością w całym regionie. 
Jeśli odwiedzicie kiedyś zachodnią Sycylię, nie możecie ominąć tego miejsca! Sprawia wrażenia zatrzymanego w czasie i zachwyca na każdym kroku. A może ktoś z Was miał okazję je odwiedzić?

* Źródło www.myguidesicily.com
TOP