Najnowsze wpisy

11.1.19

Babie lato w Gdańsku

We wrześniu zabrałam Mamę na babski weekend do Gdańska. Przedłużony do 3 dni, żeby na nic nie zabrakło czasu. Odwiedzam to miasto regularnie od kilkunastu lat, ale wciąż mi za mało! Wracam tam jesienią, zimą, wiosną i latem. O każdej porze roku wygląda pięknie, jednak końcówka września wyjątkowo nas zauroczyła.

6.1.19

Zjawiskowe Ponta da Piedade

Jedno z moich ulubionych miejsc portugalskiego wybrzeża Algarve. Zakochałam się w nim już kilka lat temu, a ponowna wizyta w minionym roku tylko umocniła ciepłe uczucia. Za każdym razem podziwiałam je inaczej - najpierw z poziomu wody, a później z góry tj. z majestatycznego klifu. Każda z tych opcji jest doskonała!

24.12.18

Sopot zimą - pusty i śnieżny

Nigdy nie lubiłam Sopotu. Jedną z moich prywatnych wizji piekła jest spędzenie letniego urlopu w tym mieście. Byłam w nim kilkakrotnie na przestrzeni ponad 20 lat, zwykle na kilka godzin. Tłumy snujące się po "Monciaku", szkaradne reklamy, witryny sklepów, kiczowate restauracje i głośna muzyka nie są tym, za czym przepadam.

11.12.18

Angielski na Malcie czy w UK?

Nauka języka angielskiego za granicą zawsze była moim marzeniem. Nie ma się co oszukiwać - tego typu kursy nie są tanie, dlatego warto się dobrze zastanowić nad wyborem kierunku wyjazdu oraz szkoły. 

W grudniu 2015 roku miałam okazję spędzić tydzień w szkole językowej w St. Julian's na Malcie, a w listopadzie 2018 roku tydzień w szkole językowej w Brighton w Wielkiej Brytanii. Tydzień to zbyt krótko, żeby ocenić długofalową skuteczność nauki i zadowolenie z wyjazdu, ale wystarczająco długo, żeby mieć już jakąś opinię. 

Dziś chciałabym porównać naukę na Malcie i w Wielkiej Brytanii z mojego absolutnie subiektywnego punktu widzenia i z doświadczeń, które mogą być całkowicie rozbieżne z doświadczeniami innych osób. Wiele zależy na pewno od wybranego terminu, szkoły, pogody, nauczycieli itd. Każdy musi decyzję podjąć sam.

3.12.18

Sobota w Radziejowicach

W ostatnim wpisie dotyczącym wizyty na zamku w Mosznej napisałam, że wracając do Warszawy chcieliśmy odwiedzić jeszcze jedno miejsce. Do Radziejowic trafiliśmy przez przypadek - jechaliśmy kiedyś do domu i zobaczyłam na Googlemaps informację o jakimś pałacu. Postanowiliśmy zjechać trochę z trasy i tam zajrzeć.

16.11.18

Kolorowy rejs na Paxos i Antipaxos

Na pogodę tej jesieni narzekać w tym nie mogę, ale coraz krótsze dni są tym, czego pokochać nie potrafię. W ponurych miesiącach brak słońca i kolorów jest dla mnie zdecydowanie największym problemem. Lubię wtedy wracać wspomnieniami do letnich dni albo na ulubione wyspy południa Europy. Puste piaszczyste plaże, soczyste odcienie morza, błękit bezchmurnego nieba – takie myśli działają na mnie uspokajająco.

26.10.18

Malta w detalach

Od zawsze należałam do grona osób, które zachwycają detale. Już kilkanaście lat temu, gdy kupiłam sobie tuż przed maturą pierwszy aparat, pasjami robiłam zdjęcia "różnych dziwnych rzeczy". Dziwnych dla osób z którymi spacerowałam i które co chwila pytały mnie "Co Ty właściwie fotografujesz, przecież tam nic nie ma?". Dla mnie było! A to jakaś oryginalna doniczka z różowymi kwiatami, a to ciekawe płytki na podłodze hostelu albo jakaś intrygująca dekoracja balkonu. Nie umknął mojej uwadze żaden malunek na ścianie, ciekawy szyld przed sklepem czy figurka przymocowana do starej latarni. Pierwsza podróż do Lizbony w 2004 roku tylko pobłębiła tę fascynację, zmieniając ją wręcz w obsesję. Nie chodzę już ulicami patrząc pod nogi (co ma też swoje złe strony - raz weszłam na słup i złamałam okulary które miałam na nosie), tylko w górę lub rozglądam się na boki.

14.10.18

5 powodów dla których lubię jesień

Za oknami jesień w pełnej krasie. Wciąż ciepła i słoneczna, z dnia na dzień coraz bardziej kolorowa. Lato było w tym roku piękne - długie, gorące, prawdziwe. Zdawało się nie mieć końca. Przez 4 pierwsze miesiące cieszyło mnie ono bardzo, ale w sierpniu byłam już zmęczona. Żarem lejącym się z nieba, niesprawnym wiatrakiem w pracy i ubraniami nieznośnie lepiącymi się do ciała. Pory roku płynnie przechodzące jedna w drugą mają w sobie jakąś magię. Niby odchodzi coś wspaniałego, ale przychodzi coś innego i oferuje cały wachlarz atrakcji.

JESIENNE PODRÓŻE
Od kiedy pamiętam, najbardziej lubiłam wyjeżdżać we wrześniu, październiku i listopadzie. To doskonałe miesiące na poznawanie Europy, ale też Polski. Słońca wciąż nie brakuje, ceny noclegów i wycieczek są znacznie niższe, zdarzają się w tym okresie świetne promocje linii lotniczych. Turystów jest mniej niż w sezonie (chociaż oczywiście są miejsca, w których od tłumów nie da się uciec przez cały rok), łatwiej o wolny stolik w przyjemnej restauracji czy o spacer prawie pustą promenadą. Trudno nie wspomnieć o tym, że jesień bywa po prostu piękna i z wielu miejsc pozornie nieciekawych miejsc potrafi wydobyć to, co najlepsze i pełne uroku.

DŁUGIE I ZIMNE WIECZORY 
Ogólnie nie lubię zimna, ale długie jesienno-zimowe wieczory lubię bardzo! Gorąca herbata z miodem, mieszkanie pachnące cynamonem, wygodna kanapa i miękki koc. W rękach książka, wtulony w stopy kot. Długie rozmowy, wspólne gotowanie z ukochanym, oglądanie filmów. Latem to wszystko przychodzi trudniej, bo ciepłe popołudnia kuszą spacerami i błąkaniem się po mieście. Jesień sprzyja leniuchowaniu.

WSZYSTKIE KOLORY JESIENI
Wizualnie jesień jest dla mnie porą roku prawdziwie zjawiskową. Jej kolory i odcienie potrafią zawrócić w głowie! Od zieleni przez złoto, pomarańcz, czerwień aż po głęboki brąz. Wszystko nasycone, mocne, często wilgotne i lśniące od deszczu albo subtelnie skąpane w mgle poranka. Światło jesieni jest inne niż wiosny czy lata, bardziej kontrastowe, energetyczne. Uwielbiam też zapach tej pory roku - świeży, przyjemny i wyjątkowy.

PORZĄDKI W SZAFIE I ŻYCIU 
Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze to właśnie jesień przynosi mi prawdziwe rewolucje. Niby to wiosną wszystko budzi się do życia, a latem rozkwita w pełni, ale u mnie od kiedy pamiętam było odwrotnie. Ciepłe miesiące były czasem intensywnym, ale poukładanym, a jesień przynosiła chwile refleksji i zadumy. Praktycznie każdą dotychczasową pracę zostawiałam jesienią, a nową zaczynałam zimą. W styczniu uciekłam z Polski, w listopadzie zamieszkałam z M., przed Bożym Narodzeniem adoptowałam kota. Statystycznie najwięcej toksycznych znajomości zakończyłam w okolicach grudnia. Przypadek? Nie sądzę. Od zawsze też lubiłam jesienne porządki. Takie bardzo dokładne, polegające na wyrzuceniu wszystkiego z szaf i wyniesieniu z mieszkania kilku worków. W tym roku szaleję podwójnie - generalne sprzątanie zarządziłam u bliskiej mi osoby i wspólnie odgracamy Jej życie i otoczenie. To wielotygodniowe wyzwanie, ale za nami już pierwsze sukcesy!

PRÓBOWANIE NOWEGO 
Jesienne i zimowe wieczory są też szansą na naukę nowego. Odkryłam to stosunkowo późno, bo zaledwie 3 lata temu, ale staram się kontynuować ten zwyczaj co roku. Raz zapisałam się na warsztaty sitodruku, innym razem zaczęłam interesować się decoupage i zamieniłam mieszkanie w mały warsztat plastyczny. Można też uczyć się języków obcych, rozpocząć naukę pływania albo sztuk walki, zacząć kręcić vloga, nauczyć się robić sushi. Wszystko jedno co, byle nie było związane z dotychczasowymi aktywnościami i zainteresowaniami. Wcześciej moje życie kręciło się dookoła jednego hobby jakim były podróże, pisanie o podróżach i planowanie kolejnych podróży. Teraz staram się sięgać po aktywności, o których dotąd nawet bym nie pomyślała. 

A za co Ty lubisz jesień (lub za co jej nie lubisz!)?
TOP