11.12.11

Rzym na talerzu - co warto zjeść w stolicy Włoch?

Kuchnia włoska w moim skromnym kulinarnym rankingu wygrywa zdecydowanie z każdą inną. Różnorodna, kolorowa, aromatyczna. Pełna warzyw, ziół i ... węglowodanów ;) Tam już często samo patrzenie daje tyle radości co jedzenie. Rzym nie jest kulinarną stolicą Włoch, ale mimo wszystko pokusiłam się o drobny przegląd tego co jadłyśmy i co nam wpadło w oko.
Czymś zachwycającym są dla mnie witryny sklepów oraz restauracji. Jakby cała kuchnia wychodziła na zewnątrz, do potencjalnych klientów. Marketing dobry to i skuteczny, bo aż ślinka cieknie od samego patrzenia i nie wiedzieć kiedy, człowiek nagle robi się głodny. Na gości czekają świeżo przygotowane potrawy, owoce, warzywa. Śmieją się zza szyby i kuszą. W marcu było mnóstwo karczochów i bakłażanów. W tle zawsze wina i napoje.
Ot, jeden z wielu sklepików z jedzeniem. Z przewagą włoskich wędlin, ale dostępne są też kanapki, pieczywo, ciasta oraz różne nalewki.
Kanapki... Panini. To jest temat, który jakby potraktować z pełną powagą to przypuszczam, że udałoby się napisać pracę dyplomową. Wyobraźnia i pomysłowość nie ma żadnych granic.
Kanapką która bardzo przypadła mi do gustu, jest ta skromnie wyglądająca, z lewej strony, na dolnym zdjęciu. Nigdy nie pomyślałam o tym, aby do słodkiej bułki maślanej włożyć coś "na ostro". Tutaj akurat była szynka parmeńska, mozarella i świeża bazylia. Pychota!
Pizza i pasta... Makarony lubię, ale w lokalach wybieram je sporadycznie. Za to pizza... Śmieję się zawsze, że najlepszą jak dotąd jadłam w Londynie. Ale te z Rzymu są bardzo smakowitym wspomnieniem. Cienkie i chrupiące ciasto, odrobina oliwy i nie za dużo sera. Dużo sosu pomidorowego. I codziennie do pizzy sałatka caprese, która smakowała wyśmienicie.
Do tego klasycznie kieliszek wina. Zwykłego, stołowego. Czasem białego, czasem czerwonego. Za każdym razem bardzo smacznego. Espresso lub cappuccino. Tu akurat z ciasteczkiem. W czasie naszego pobytu w czasie karnawału można było kupić świeże faworki.
W wielu miejscach można spotkać stragany z kulinarnymi pamiątkami. Jakość w stosunku do cen pozostaje mocno dyskusyjna, ale wybór towarów jest naprawdę przeogromny. Można kupić nalewki, likiery, limoncello i inne alkohole. Oliwę, makarony.
Najróżniejsze pasty warzywne, pesto w wielu odmianach, oliwki, gęste kremy w pistacji czy migdałów. Ja kupiłam limoncello i kilka torebek makaronu. Dobrze, że byłam tylko 3 dni i nie dałam rady zjeść nawet 1/10 tego co bym chciała bo pewnie bym pękła ;)
TOP