23.12.13

Świąteczne dekoracje w Warszawie 2013/2014

Zbliżają się Święta, magiczny czas. Obserwuję wieeeelką gonitwę za prezentami - kto da więcej, ładniej, oryginalniej. Słucham i czytam, czego ludzie sobie życzą - dobrej pracy, podróży, niskiego kursu franka. Gazety piszą o noworocznych postanowieniach: jeść lżej, schudnąć, mniej palić, co kilka dni stawiać się na siłowni, skończyć kurs fotografii, nauczyć się jeździć na koniu i oszczędzać.

19.12.13

Jarmarki bożonarodzeniowe w Dreźnie - relacja

Drezno zdjęcia
Jak pewnie pamiętacie, w sierpniu na zaproszenie przewoźnika autokarowego ECOLINES miałam okazję wybrać się do Wilna na weekend. Wyjazd był naprawdę udany, bardzo się więc ucieszyłam, gdy dostałam ponowną propozycję skorzystania z przejazdu ich autokarem.

16.12.13

Z Agnieszką - o miłości do Sardynii, pasjach i o tym, że doba bywa za krótka :)

Agnieszkę poznałam w niestandardowy sposób. Moja chrzestna powiedziała, że zna osobę, z którą mogłabym się dogadać, bo obydwie lubimy podróże i nie umiemy za długo usiedzieć w miejscu,  jesteśmy ciekawe świata, chcemy się rozwijać, doskonalić, mamy dużo zainteresowań. Od pierwszego e-maila okazało się, że mamy mnóstwo tematów do rozmów. Z każdym kolejnym czułam, że Aga jest idealną kandydatką do cyklu "Inspiracje" a jej liczne pasje i pogoda ducha są dobrym wzorem do naśladowania. Zapraszam na rozmowę z prawdziwym wulkanem energii! :)

10.12.13

Duża woda psuje plany...

Bilety do Budapesztu kupiłam w maju, na połowę czerwca. Wtedy jeszcze nie było problemu z nadmiernymi opadami deszczu. Później jednak zaczęło mocno padać, a w końcu ulewy przerodziły się w powódź, której fala kulminacyjna przeszła przez stolicę Węgier na kilka dni przed moim przylotem, więc uważnie obserwowałam sytuację.

9.12.13

Jesienne barwy Londynu

Dzielnica Kensington
Jesień w Londynie bywa różna. Może być słoneczna i jasna, a może być deszczowa i ponura. Pamiętaj jednak, że tak może być o każdej porze roku, bo klimat na Wyspach jest kapryśny. Wychodzi słońce jest ciepło, a nagle robi się chłodno i siąpi mżawka z nieba. Nie powinno być to jednak żadną przeszkodą w zwiedzaniu miasta!

5.12.13

Krowy rasy szkockiej - Fiona i przyjaciele

Kiedy pokazałam Wam Fionę i jej przyjaciół spotkanych na jednej z zielonych łąk szkockich highlights, zauważyłam, że wzbudziła ona w większości osób sympatię :)

28.11.13

Lizbona praktycznie - jak zorganizować wyjazd?

Wiele razy zgłaszaliście zarówno w komentarzach, jak też w e-mailach, że brakuje Wam na blogu praktycznych informacji dotyczących moich wyjazdów. Poleciałam, wróciłam, ale nie wiadomo skąd się tam wzięłam, ile wydałam i jak to zorganizowałam. Od tego wyjazdu postanowiłam więc wszystko skrupulatnie notować, aby przekazać Wam jak najwięcej informacji po powrocie. W ostatnich wpisach starałam się podpowiadać jak dojechać w różne miejsca, ile co kosztuje itd. Mam wielką nadzieje, że poniższe porady pomogą Wam podjąć decyzję o wyjeździe do Lizbony!

25.11.13

Ostatnie chwile (grozy) w Lizbonie

Ostatniego dnia pobytu w Lizbonie już od samego rana zaczęło mi się robić smutno. Wyjazd zleciał tak szybko, znów na wiele rzeczy nie starczyło czasu, a nie chciałam się śpieszyć i realizować planu w biegu. Odpuściłam. Cieszyłyśmy się tym, co mamy.

21.11.13

Czekając na falę


Jakiś czas temu zdradziłam Wam, że uwielbiam surfing. Jest pięknym, widowiskowym sportem, kojarzy mi się z tym, co lubię najbardziej: morzem, słońcem i wiatrem. I z wolnością. Lubię obserwować te zmagania z falą, lubię filmy o tej tematyce. Surferzy są dla mnie pasjonatami, nie straszna im zła pogoda ani długie oczekiwanie na falę. O miłości do deski, o tym czy lepiej się surfuje w Polsce czy za granicą i co takiego jest w surfingu, że staje się tak ważną częścią życia rozmawiam dziś z Pawłem, założycielem Surfing Polska.

18.11.13

O pastéis de Belém i długich spacerach

W niedzielę słońce wyszło z powrotem zza chmur racząc nas cudownym światłem. Jak wspominałam w poprzednim wpisie, dość niefortunnie zaplanowałyśmy na ten dzień wizytę w Klasztorze Hieronimitów w Belém. Tego dnia, w godzinach 10-14 wstęp jest darmowy (zamiast 7 EUR). Spodziewałam się kolejki, ale to, co się  tam działo ścięło mnie z nóg. Na parkingu stało kilkadziesiąt autokarów. Tego dnia niby grupy nie są obsługiwane, ale co z tego, jeśli organizatorzy perfidnie wykorzystują fakt, że mogą na grupie przyoszczędzić i ustawiają ich w kolejce, aby każdy sam  swoje odstał udając, że nie jest z grupą? Do ok. 1.5h kolejki pragnę dorzucić pana grającego przed wejściem na flecie, grupę muzyczną z jednego z uniwersytetów oraz grupę wrzeszczących i biegających cygańskich dzieci z matkami sprzedającymi  chusty, szale i tandetną biżuterię, kręcąc się między ludźmi a ich torebkami.

15.11.13

Czy z tej chmury będzie deszcz?

W sobotę zaczęło się chmurzyć, co nie było nawet dużym zaskoczeniem, bo przed wyjazdem dokładnie sprawdziłam prognozy. Tego dnia planowałyśmy się wybrać w kilka zamkniętych miejsc, ale popełniłyśmy błąd przekładając je na niedzielę (czemu błąd? napiszę w kolejnym wpisie). Rano poszłyśmy na kawę i ciastko, a następnie na targ Mercado da Ribeira, który był dla mnie największym rozczarowaniem wyjazdu.

11.11.13

O Muzeum Calouste Gulbenkiana, mewach, figach i wietrze

Na weekend zapowiadało się lekkie załamanie pogody, więc uznałyśmy, że piątek będzie ostatnim odpowiednim dniem na wizytę na plaży. Jak się później okazało, miałyśmy rację, bo od soboty było już bardziej pochmurno, mimo, że nadal ciepło. Rano zabrałyśmy walizki i zgodnie z planem przeniosłyśmy się do innego hostelu. Przed południem pojechałyśmy do popularnego Muzeum Calouste Gulbenkiana, którego nigdy wcześniej nie miałam okazji odwiedzić.

8.11.13

Jeep jest dobry na wszystko. Zawsze!

Trzeciego dnia nie mogłyśmy się doczekać, aby wyjść na dwór i cieszyć się Lizboną. Wstałyśmy o świcie i od razu wyruszyłyśmy na przedpołudniowe zwiedzanie miasta. Na zdjęciu powyżej - ozdoby w Bairro Alto, sąsiadująca z naszym hostelem ulica. O poranku ciężko robić zdjęcia, bo jest cień i dość ciemno, ale ten folklor widać...

4.11.13

Lizbona - miasto, do którego się wraca!

Pomysł na ten cykl wpadł mi do głowy dość spontanicznie. Zrobiłam w Lizbonie dużo zdjęć, w niektórych miejscach byłam kilka razy i nie wiedziałam czy lepiej zrobić relację według dni czy miejsc. Wersję "dzień po dniu" wypróbowałam już po powrocie z Algarve i była dobrze przyjęta przez Czytelników, dlatego uznałam, że tym razem też spróbuję.

27.10.13

Czym według mnie jest świadoma podróż?

Na fali ostatniego wpisu postanowiłam napisać czym dla mnie jest odpowiedzialna turystyka i jak powinien zachowywać świadomy turysta. Świadome życie jest dla mnie wielką wartością i staram się, aby żyć w zgodzie ze sobą, z naturą. Wychodzi mi to różnie, ale staram się uczyć na błędach i podejmować coraz lepsze decyzje. Jesteście ciekawi? Zapraszam do lektury / krytyki / Waszych sugestii w tym temacie.

24.10.13

Czym jest świadoma turystyka?


Jakieś 3 tygodnie temu dostałam wiadomość informującą o projekcie post-turysta i pytaniem, czy mogę zamieścić o nim informację na fanpejdżu bloga. Zawsze dokładnie przyglądam się takim stronom, zanim się z Wami nimi podzielę, bo zależy mi, aby były zgodne z moimi poglądami. Ten projekt od razu mnie zainteresował, bo trochę brakuje mi takiej dyskusji. Ucieszyłam się, iż poza publikowanymi przez nich tekstami, prowadzone są w Warszawie warsztaty, których tematem jest świadome i odpowiedzialne podróżowanie. Zapisałam się na pierwszy dostępny termin.  Składają się one z dwóch części, po ok. 4h każda. Jest trochę teorii, trochę zadań w grupie, oglądanie filmu wraz z dyskusją, analiza różnych tekstów i dużo wymiany myśli i poglądów.

21.10.13

La Valetta, Miasto światła.

Valetta, stolica Malty pojawiła się na blogu już w zeszłym roku w lubianym przez Was wpisie "La Valetta. Miasto dla mnie!". Nie planowałam kolejnego wpisu o tym mieście, ale okazało się, że mam jeszcze bardzo dużo całkiem przyjemnych zdjęć.

18.10.13

Malá Strana, Wyspa Kampa, Hradczany czyli moje miejsce w Pradze

W zeszłym roku pokazywałam Wam już trochę zdjęć z tej przepięknej części stolicy Czech, ale zostało mi jeszcze kilkanaście niepublikowanych zdjęć, a że za oknem szaro i ponuro, pokusiłam się o terapię słońcem.

16.10.13

Tanie noclegi w Wielkiej Brytanii i Irlandii

Życie nie jest łatwe i wygodne, jeśli chce się podróżować nie mając zbyt wiele na kocie. Żeby to pogodzić, często trzeba iść na pewne kompromisy. Najdroższe w podróży jest według mnie spanie, Nie chcę jednak różnych powodów korzystać z couchsurfingu. Jadąc w kilka osób opłaca się wynająć całe mieszkanie z własną kuchnią - jest wygodne rozwiązanie, bo można się wyspać w komfortowych warunkach, a wieczorem przygotować posiłek i biesiadować przy stole. Co jednak jeśli jadę sama lub z jedną osobą, a ceny w kraju docelowym są wysokie?

8.10.13

Jeden dzień w Supraślu

We wrześniu pokazałam Wam krótką relację z wizyty w urokliwym Tykocinie. Był on przystankiem w drodze do Supraśla, który był naszym celem tego dnia.

5.10.13

The Dark Side of Edinburgh

Trzeciego dnia pobytu w Szkocji, po powrocie z wycieczki z The Hairy Coo nie miałam ochoty wracać do hostelu, chociaż miałam się spakować. Siedziałam na schodach jednej z kamienic przy The Royal Mile słuchając pewnego chłopaka, który śpiewał pięknie, chociaż smutno. Miasto osnuła mgła, ale było zaskakująco ciepło. Zdjęłam kurtkę. Ciepłe światło sączące się z pobliskich latarni rzucało cienie na brukowaną ulicę. W pewnej chwili zobaczyłam grupę ludzi prowadzonych przez wampira w pelerynie a wraz z nim przyszła zmiana planów na wieczór.

Trochę nie w moim guście, ale zainteresowałam się o co chodzi? Była to jedna z nocnych wycieczek po Edynburgu. Kilka metrów dalej zobaczyłam mniej strojną grupę. Podeszłam zaciekawiona. Wyruszali punktualnie o 21.00, więc zdążyłam się jeszcze zapisać i kupić zieloną herbatę w Starbucksie (dokładnie pod nim są zbiórki na walking tours organizowane przez New Europe Tours). Ponad 2h spacer kosztował mnie 10 funtów i zupełnym przypadkiem okazał się najlepszą wycieczką na jakiej byłam w Szkocji. Duża w tym zasługa naszego przewodnika, który zwie się Billy Fisher i jeśli kiedykolwiek będziecie w Edynburgu, najpierw spytajcie, kiedy jest jego zmiana! W swoim podróżniczym życiu miałam styczność z wieloma przewodnikami, większość była kiepska lub co najwyżej poprawna, zwykle jednak lekko znudzona. Billy jest ucieleśnieniem tego, jak wg mnie dobry przewodnik powinien prowadzić grupę. Jest komunikatywnym, otwartym, sympatycznym, grzecznym, pewnym siebie (mimo, że skromnym) człowiekiem z ogromną wiedzą i zdolnościami aktorskimi. Jak na Szkota mówi cudownie wyraźnie, dbając o to, by każdy go zrozumiał. Był jedną osobą przy której nie czułam się jak analfabeta. Billy umie zahipnotyzować słuchaczy, wszyscy stali jak zaczarowani, nikt nie próbował nawet przerywać czy rozmawiać z osobą towarzyszącą. The Dark Side to wycieczka z lekkim dreszczykiem. To opowieści o edynburskich mordercach, paleniu na stosach czarownic, wykradaniu zwłok z grobów tuż po pogrzebie, by je potem sprzedać szkole medycznej, ginących w okolicznościach prostytutkach czy niezwykłym dniu, gdy chłopcy polujący na króliki na jednym ze wzgórz znaleźli 17 cennych lalek w małych trumnach... Skąd tam się wzięły? Dowiecie się na wycieczce, obiecuję. To też wizyty na cmentarzach (także po tym, po którym zwykł spacerować sam Charles Dickens i na którym prawdopodobnie stworzył postać Ebenezera Scrooge'a), a także włóczenie się po ciemnych zakątkach, ponurych uliczkach, w okolicach więzienia. A także widok pogrążonego w ciemności magicznego i fascynującego Calton Hill pełnego tajemniczych budowli. To przede wszystkim mrożąca krew w żyłach historia tego pięknego miasta. Jeśli połączymy to z obecnością takiego człowieka jakim jest Billy - brakuje mi słów uznania, bo przyłączenie się do tej grupy było najlepszą a do tego całkowicie spontaniczną i nieplanowaną decyzją jaką podjęłam. Polecam Wam, a wręcz zalecam ten spacer jeśli dotrzecie kiedyś do Edynburga! Tylko z Billym!

3.10.13

Wycieczka FREE Scottish Highlands Tour z The Hairy Coo

Na początek kilka słów o tym, jakie miałam plany na pobyt w Szkocji. Kiedy kupiłam bilet, zaczęłam sprawdzać połączenia autobusowe z różnymi miejscowościami, ale ich częstotliwość nie dawała mi możliwości zobaczenia większości miejsc w zaledwie 5 dni. Szczególnie zależało mi na Isle of Skye, nawet kupiłam bilet do Inverness, ale uznałam, że jadę na zbyt krótko, by wyrywać się tak daleko i że muszę rozłożyć wrażenia na dwie wizyty. Przeszukałam większość lokalnych biur, oferujących wycieczki w ciekawe zakątki. Zależało mi, żeby było to kameralne a nie wielką grupą w wielkim autokarze...

30.9.13

Scotland. Expectations vs. Reality.

Szkocja. Marzyłam od dawna, ale raczej po cichu. Wielka Brytana to kierunek, który mam w głowie i sercu, ale ceny delikatnie mnie odstraszają. Kiedy w połowie wakacji zobaczyłam skandalicznie tani bilet do Glasgow, nie zastanawiałam się zbyt długo. To dopiero start, ale mając już jakiś plan, łatwiej jest powalczyć o realizację. Ten rok jest finansowo niezbyt przyjemny, ale wierzę w to, że chcieć znaczy też móc.

23.9.13

Jeden dzień w Palermo

Odczuwam ogromny żal, że moje opowieści z Sycylii powoli dobiegają już końca. Poza dzisiejszym wpisem, został już tylko jeden, ostatni. Specjalnie rozłożyłam te wspomnienia na wiele miesięcy, nie chcąc tak łatwo o nich zapomnieć. Sycylia jest jednym z niewielu miejsc, które zaczarowały mnie totalnie. Z wysp jest dla mnie na tę chwilę bezdyskusyjnym numerem jeden.

20.9.13

Polecany film - "My blueberry nights"

Zauważyłam ciekawą zależność. Im więcej osób pisze na Filmweb.pl. że film jest nudny, bez fabuły lub po prostu "o niczym", tym bardziej  mi się zazwyczaj podoba. Nie szukam w filmach szybkich zwrotów akcji, pościgów, hałasu. Jasne, że czasem lubię obejrzeć coś trzymającego w napięciu, ale to raczej sporadycznie. Zdecydowanie preferuję spokojne kino. Najlepiej dobre kino drogi. Często przegadane, pozornie bez żadnej głębszej treści.

14.9.13

Najpiękniejsze miejsca Toskanii


Pod niebem, a nie pod słońcem... bo niebo jest zawsze, a ze słońcem to akurat różnie bywa :) Dziś relacja z podróży mojej mamy do pięknej Toskanii, która jest bardzo wysoko na liście moich podróżniczych Marzeń. Rok temu publikowałam na blogu Jej zdjęcia i wrażenia z Prowansji, teraz wybrała się na wycieczkę do Włoch.

11.9.13

"Biznesy, które odnoszą sukces to te, które zrodzone są z pasji!"

Kiedy jestem na BioBazarze lubię usiąść przy stoliku i po cichu obserwować co się dzieje przy stoisku Smaków Portugalii. A dzieje się zawsze dużo, zawsze głośno i zawsze kolorowo! To polsko-portugalskie małżeństwo przyciąga Klientów jak magnes. Gonçalo mówi "całym sobą", wymachując rękami i zmieniając języki w tempie odrzutowca, Marzena zarzuca burzą rudych loków i z uśmiechem od ucha do ucha opowiada klientom niezwykłe historie ich produktów.  Obydwoje mogą godzinami mówić o portugalskich sardynkach, o kobietach, które od pokoleń pracują w wytwórniach w których panuje rodzinna atmosfera, a każdy pracownik jest ważny i szanowany. O tym, jak ręcznie obiera się ryby ze skóry, wyjmuje kręgosłup i delikatnie wkłada do puszki. Ich produkty, to nie są bezosobowe opakowania, jakich wiele w supermarketach. Nie jest to wpis sponsorowany, znam bohaterów, wiem mnóstwo o ich pracy, o tym, że poza zwykłymi zakupami oferują Klientom swój czas, wiedzę, uwagę, potrafią pomóc i doradzić. Sama od bardzo dawna kupuję ich produkty (rewelacyjnej jakości konserwy rybne, soki za którymi tęskniłam nie będąc w Lizbonie, oliwę, kawę Nicola, oliwki czy redukcje octów). Zapraszam dziś na spotkanie z Marzeną, która udowadnia, że od pasji do sukcesu jest blisko!

9.9.13

Kolorowy weekend w Wilnie

Wilno jest miastem do którego zawsze chętnie wracam! Ma dużo zalet - położone jest na tyle blisko Warszawy, że można pojechać na weekend, nie trzeba polować na bilety lotnicze - wystarczy bilet na autokar kupiony z dnia na dzień, jest miastem ładnym i w miarę przystępnym cenowo.

2.9.13

Przedpołudnie w Tykocinie, czyli Polska jest piękna!

Nie wszyscy z Was pewnie wiedzą, że rok temu miałam okazję gościć w audycji Radia WNET 'Pocztówki ze świata". Jest to program raczej o tych dalekich, odważnych wyprawach na krańce świata z plecakiem, prowadzony przez ciekawą dziewczynę, która odbyła piękną, samotną podróż po Azji.  Właśnie wtedy poznałam Natalię. 

26.8.13

Zachmurzone Galway

W Irlandii byłam w kwietniu i z tego co mówiły mi różne osoby, trafiłam na bardzo ładną pogodę. Co prawda w czasie mojego jedynego dłuższego spaceru po Galway nie było słonecznie, ale nie narzekam, bo przynajmniej nie padało ;) Miałam ze sobą kieszonkowy aparat, uważam jednak, że jak na takie warunki poradził sobie nieźle.

22.8.13

Café de Paris - o dyskretnym uroku paryskich kawiarni

Paryskie kawiarnie są tematem na książkę, a może nawet księgę? Tematem ciekawym, barwnym i wciągającym, ponieważ nie ma chyba dwóch identycznych, dzięki czemu każda jest fantastyczna, ma swój niepowtarzalny własny klimat i urok.

19.8.13

Warszawa jak z Bajki, czyli dlaczego nie jestem ponurakiem?

Wpis miał być po prostu o urokach Warszawy w ostatnich dniach lata, ale ktoś postanowił wpłynąć na moje plany. Chciałam na wstępie zaznaczyć, że cieszę się z każdego e-maila, który od Was dostaję, chętnie odpisuję i proszę o więcej!  Nie oczekuję, że zawsze będą to miłe słowa, liczę się z krytyką, ale to, co miałam okazję przeczytać w piątek, zaskoczyło mnie bardzo. Jeden z (byłych) Czytelników postanowił poinformować mnie, że mój blog nie ma NIC wspólnego z rzeczywistością.

13.8.13

"Co się stało z czasem pomiędzy białymi kwiatami a rudymi kasztanami...?"

Praca za biurkiem, od poniedziałku do piątku, za godziwe pieniądze - to brzmi nieźle! Wszystko jest pięknie do chwili, kiedy pojawia się myśl, że czegoś jednak brakuje... Ewa odeszła z dobrej pracy, bo czuła, że gdzieś czeka na nią przygoda. Czy żałuje? Dowiecie się z pierwszej rozmowy z cyklu "Inspiracje". Chcę pokazać Wam ludzi, którzy zaryzykowali i zmienili swoje życie, albo odkryli pasję, która jest elementem ich codzienności, dla której są w stanie dużo poświęcić. Różne osoby, które łączy jedno - spełnienie i życie w zgodzie ze sobą. 

11.8.13

Różne oblicza Majorki, czyli dla kogo jest ta wyspa?

Dzisiaj jeden z klientów powiedział, że nie pojedzie na Majorkę, bo ta wyspa nadaje się wyłącznie na imprezy. Absolutnie się z nim nie zgadzam, szczególnie, że planował wyjazd w drugiej połowie września. Nie lubię takich skrótów myślowych, każde miejsce na przynajmniej dwa oblicza, a niejednokrotnie znacznie więcej! Chciałabym dziś pokazać Wam różne oblicza Majorki.

8.8.13

Porto w obrazach

Dzisiaj Porto pojawi się na blogu już pewnie po raz ostatni, głównie w obrazach. Chyba, ze pewnego dnia znowu wsiądę w pociąg na stacji Santa Apolonia w Lizbonie, by po kilku godzinach wysiąść na cudownym dworcu São Bento i znów ruszyć przed sobie i odwiedzić ulubione miejsca.

30.7.13

Co kupiłam w Budapeszcie czyli wizyta w Wielkiej Hali Targowej

Madame Edith w swoim dzisiejszym wpisie napisała dokładnie o tym, od czego ja miałam zacząć swój wpis. Z wyjazdów przywożę głównie pamiątki kulinarne, charakterystyczne dla danego miejsca smaki. Sery i makarony z Włoch, zioła i przyprawy, z Korfu była to nalewka i dżem z kumkwatu, z Turcji chałwa z pistacjami a z Rodos miód z orzechami, z Teneryfy sos mojo verde. Wiele osób wie, co Ajka lubi najbardziej, dlatego z Prowansji dostałam świeże zioła prowansalskie (niezapomniane!), miód z małej pasieki i wino, z Toskanii pecorino i zioła do pizzy. Ku mojej wielkiej radości od Madame Edith dostałam herbatę z jedynej w Europie plantacji herbaty, która znajduje się na Azorach! Dziękuję! Z Portugalii przywożę co roku dżemy z fig i z dyni oraz ukochaną herbatę cynamonowo-jabłkową, na Gozo kupiłam lokalne wędzone sery z różnymi ziołami a na Sycylii suszone pomidory i ostrą mieszankę ziół do makaronu. Takie pamiątki pozwalają przywołać wspomnienie wyjazdu na długo po powrocie do domu np. w środku zapyziałej zimy.

23.7.13

Poznań, miasto doznań

Powyższe hasło reklamowe Poznania sprawia, że oblewam się rumieńcem i śmieję w głos. Oszczędzę Wam szczegółów pewnej pikantnej historii mojego znajomego, która sprawiła, że te słowa nabrały nowego znaczenia. Musicie mi uwierzyć na słowo - działo się.

12.7.13

Bom Dia, Lisboa!

Nie wiem dlaczego tak się dzieje, że zawsze kiedy wybiorę już zdjęcia do jakiegoś wpisu o Lizbonie, to potem siedzę 5 godzin patrząc na pustą stronę, nie wiedząc zupełnie co mam napisać. Łatwiej mi pokazywać Lizbonę bez słów, chociaż zazwyczaj pisać uwielbiam. Lizbona jest miastem, które jest dla mnie tak ważne, że wręcz osobiste. Może to jest główny powód?

9.7.13

Najładniejsze miejsca Irlandii - Moherowe Klify

Są takie miejsca, które po prostu chciałabym zobaczyć, bo jestem ich ciekawa, czekam cierpliwie aż nadejdzie ich kolej w moim podróżniczym grafiku, ale myśl o nich nie spędza mi snu z powiek i nie budzi dziwnej, nieokreślonej tęsknoty. Są też miejsca, które w głowie i sercu mam od zawsze, pomimo, że jeszcze tam nie dotarłam. Wizualizuję sobie chwilę, gdy uda mi się w końcu je odwiedzić, myślę nad tym, jak spędzę czas, co zobaczę, co zjem i wypiję, co wtedy będę czuła.

6.7.13

Sycylia - Park Archeologiczny w Selinunte

Kiedy dwa lata temu leciałam na Sycylię, z wielką radością przyjęłam wiadomość, że samolot zamiast o 19, wyleci z Warszawy o 9. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, iż za karę przyjdzie mi wrócić do domu 10h wcześniej i zostanie ucięty mi cały dzień w cudownym Cefalu. Wylądowaliśmy w Palermo około południa i szybko przewieziono nas do miasteczka Selinunte. Kiedy zobaczyłam miejsce, gdzie mam spędzić 1.5 dnia, zamarłam. Wieś, 2 hotele, w oddali kilka domków, w promieniu kilku kilometrów nie widać nic ciekawego. Ani to ładne, ani klimatyczne. Nie tak wyobrażałam sobie Sycylię!

4.7.13

Polecany film - "Elizabethtown"

  Nie przepadam za komediami romantycznymi, ale są wśród nich perełki, które uwielbiam.
 W moim odczuciu są to jednak dobre filmy obyczajowe, z nutką uśmiechu i jakąś historią
 miłosną malującą się w tle. Dzisiaj film, który nie cieszy się zbyt dobrą opinią na forach,
    ma niskie oceny, ale mi to nie przeszkadza. Widziałam go już kilka razy i  jeszcze nie raz
    obejrzę. To jeden z filmów, które trzymam zamknięte w małej, białej szufladzie z napisem
  "Ma melancholię i niepogodę". Zapraszam Was w podróż do Elizabethtown. Ruszamy?!

2.7.13

Wrocław latem czyli hot town, summer in the city!

Poprzedni weekend, nawet nieco przedłużony spędziłam we Wrocławiu. Zazwyczaj jeżdżę tam przed Bożym Narodzeniem lub przed Wielkanocą, więc o ile wersja szaro-zimowa jest mi bliska, o tyle ta jaśniejsza i bardziej kolorowa jak dotąd nie była mi znana.

28.6.13

Cascais - urocza miejscowość na wybrzeżu lizbońskim

Kilka dni temu pokazywałam Wam promenadę pomiędzy miejscowościami Estoril i Cascais. Mieszkańcy Lizbony w weekend chętnie je odwiedzają, ponieważ to już Ocean i kawałek prawdziwej plaży i możliwość odpoczynku.

20.6.13

Portugalia - promenada spacerowa między Estoril a Cascais

Uwielbiam ten lekki wiatr, niosący zapach oceanu, tak świeży i rześki. Od kiedy pierwszy raz zobaczyłam Ocean Atlantycki, zakochałam się w nim bez pamięci i teraz z utęsknieniem czekam na spotkania z jego melancholijnym szumem.

17.6.13

Budapeszt, Taverna Dionysos - kuchnia grecka w najlepszym wydaniu

Jestem pewna, że moje pierwsze wspomnienie z Budapesztu nieco Was zaskoczy... Na Węgry wybrałam się z zamiarem spróbowania dań lokalnej kuchni, ale nie przypadła mi ona do gustu. Może źle trafiłam, ale tłusty langosz, tonące w sosie kluski czy ciężki gulasz nie są niczym, o czym bym chciała napisać. Dzis trochę przewrotnie - kuchnię grecką w najlepszym wydaniu znalazłam właśnie w Budapeszcie, na osłodę niezbyt apetycznych obiadów pierwszych dni. Jeśli lubicie kuchnię śródziemnomorską, ten post jest dla Was! 

12.6.13

Paryż - uliczne targowiska

Uwielbiam wszelkie targowiska, targi, mini-targi, ryneczki, bazarki czy jak kto nazywa możliwość kupienia świeżego jedzenia na świeżym powietrzu. Byłam zachwycona, jak wielki ich wybór oferuje Paryż!

9.6.13

Rzym w słoneczny dzień

Osoby, które zamiast Porto wolały zobaczyć Rzym, śpieszę powiadomić, że nie będą musiały długo czekać! Bardzo dawno nie pokazywałam stolicy Włoch...

6.6.13

Irlandia, Kylemore Abbey - love story w sercu Parku Narodowego Connemara

W Irlandii byłam bardzo krótko, więc nie chciałam zmarnować ani minuty. Planowałam wybrać się na Zieloną Wyspę na dłużej, ale dopiero co zaczęłam nową pracę kiedy pojawiły się super tanie bilety. Udało mi się wynegocjować 4 dni. I mało to i dużo, jeśli ma się jakiś pomysł co warto zobaczyć w tym czasie.

3.6.13

Porto wieczorową porą

W sobotę zapytałam na profilu bloga na Facebooku, co wolelibyście zobaczyć w czerwcu jako pierwsze - Porto czy może Rzym? Bezkonkurencyjnie wygrało Porto, dziś kilka wieczornych ujęć tego portugalskiego miasta.
TOP