2.1.14

Londyn - Notting Hill w dzień roboczy

Stacja Notting Hill Gate
Notting Hill wielu osobom kojarzy się wyłącznie z filmem o tym samym tytule i targiem Portobello Market .
Uliczny targ odbywa się w soboty. W tygodniu jest spokojniej - handel jest bardziej kameralny i lokalny. W niektóre dni robocze można kupić świeże owoce, warzywa, produkty spożywcze i kwiaty, a przy tym zobaczyć inne oblicze dzielnicy. Bardziej naturalne i prawdziwe, pozbawione komercyjnej turystycznej oprawy. 
W dni robocze na Portobello Road jest dość pusto. Nie ma tej fali odwiedzających, która wydaje się nie mieć końca. Nie ma też ogromnej ilości budek, namiotów i stoisk ofereujących przysłowiowe mydło&powidło albo jedzenie na wynos. Pozwala to zobaczyć, jak naprawdę wygląda ta ulica i znajdujące się na niej sklepy. 
Jeśli byłeś w Notting Hill w czasie targu, musisz wrócić raz jeszcze. Będziesz zaskoczony! Główna ulica i odchodzące od niej boczne uliczki wyglądają zupełnie inaczej. Można skupić się na szczegółach, kolorach budynków, dekoracjach, kwiatach w doniczkach. Dostrzega się nagle jak jest tam pięknie i barwnie.
W poniedziałek, środę czy piątek można w końcu na spokojnie przyjrzeć się witrynom sklepów, sprawdzić czo oferują. W dni targowe giną one w gęstwinie straganów, są jedynie tłem. Przez to bywają pomijane i niedoceniane. A szkoda! Niektóre z nich sprzedają naprawdę ciekawe produkty i ładne pamiątki.
Są sklepy z drogą i elegancką odzieżą z Anglii i Szkocji, antykami, ciekawymi rzeczami do domu, są księgarnie i sklepy z mapami, są butiki z ubraniami, torebkami i biżuterią. W zwykłe dni sklepy "Wychodzą do ludzi" - wystawiane są na zewnątrz stojaki, część asortymentu. Zachęcają, żeby wejść do środka, popatrzeć i coś kupić. 
Nie brakuje banków i sklepów spożywczych. W zwyczajne dni bardziej rzucają się w oczy również restauracje, których jest tam naprawdę dużo! Poza niewielkimi knajpkami, piekarniami, cukierniami łatwo w końcu dostrzec lokale z daniami z różnych stron świata. Jest kuchnia włoska, japońska, azjatycka, hiszpańska, śródziemnomorska, europejska, meksykańska, rybna, duńska, perska i inne! Dla każdego coś pysznego. 
W tygodniu nie trzeba się śpieszyć, obsesyjnie pilnować kieszeni i torebki. Na luzie można zaglądać w różne zakamarki, boczne ulice, podziwiać zadbane budynki i pełne kwiatów podwórka, szukać ciekawych detali. 
Wielu turystów dochodzi jedynie do wiaduktu, a potem skręca w lewo i rusza w kierunku stacji metra Ledbroke Grove. Nie popełnij tego błędu! Za wiaduktem zaczyna się inny świat, będący prawdziwą mieszanką kultur i smaków! Idź dalej, aż do ulicy Golborne Road (zarówno w czasie targowej soboty, jak też w tygodniu!).
Jest tu zdecydowanie mniej pastelowo, bardziej za to surowo. Zwykłe życie, nie to pokolorowane na potrzeby turystów. Nie ma równo przyciętych klombów, wszystko jest bardzo realistyczne. Jest znacznie skromniej, ale za to bardzo różnorodnie! Pachnie kadzidłami, a marokańska knajpa serwuje miętową herbatę. 
Na kawę można wpaść do Cafe O'Porto, a na pachnące cynamonem pasteis de nata do Lisboa Patisserie. Na przeciwko jest mały sklep z portugalski - wejdź do środka, a od razu poczujesz się jak nad Atlantykiem! Intensywny zapach wielkich płatów słonego bacalhau drażni nos. Uwielbiam miejsca, w których kultury zlewają się ze sobą tworząc jedną, tętniącą życiem całość. Ty też musisz to poczuć i zobaczyć!

W tygodniu jest fajnie, ale jeśli będziesz w Londynie w sobotę ...

⇒⇒⇒ Zobacz też wpis MAGICZNY I TŁOCZNY - PORTOBELLO MARKET ⇐⇐⇐)

42 komentarze:

  1. Aga, jestes genialna!!!!
    Jak znowu bede w Londynie (jutro????), tez musze sie tam wybrac w dzien nietargowy. Tak zalowalam, ze ten caly tlum i stragany nie dal mi prawie szans obfotografowania tej cudnej okolicy. A film oczywiscie uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że trzeba zobaczyć i tak i tak, żeby mieć porównanie, więc koniecznie!

      Usuń
  2. wow, z każdym wpisem coraz lepsze zdjęcia, jesteśmy pod wrażeniem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Magiczne to miejsce, choć też podziwiałam {czytaj męczyłam się} w jeden z tych tłocznych dni. Przy kolejnej dłuższej wizycie mam w planach wybrać się tam ponownie, w zwyczajny dzień.
    To zdjęcie z wiszącymi martwymi zwierzakami, sorki Aga, ale totalnie nie psuje to tego postu.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pasuje, bo co? Bo razi w oczy? Pokazuje kontrast między wystylizowanym na potrzeby turystów Portobello Road a bardzo realistycznym życiem, które toczy się kilkaset metrów dalej, wśród imigrantów. To jest akurat bardzo lekkie zdjęcie przy tym, co tam widziałam.

      Usuń
    2. Zgadzam się z tobą, tylko ten post tak ładnie wszystko opisuje, a zdjęcia pokazują, a na końcu, kawał mięcha w kolażu z uroczą kamieniczką z różowymi kwiatkami. Ten kontrast trochę mnie razi. To moja opinia, i jeśli źle ją odebrałaś to przepraszam ;)

      Usuń
    3. Nie musisz mnie przepraszać. Miał być kontrast i jest, jak widać po reakcji, cel został osiągnięty ;)

      Usuń
  4. piękna, nawet w filmie nie przereklamowana ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy szukalam trzy lata temu mieszkania do wynajecia w Brukseli, to "zakochalam sie w swoim obecnym bo mi sie wlasnie skojarzyly i ulica i meszkanie z tym wlasnie filmem i atmosfera owej dzielnicy, choc naocznie jej nie mialam (jeszcze) okazji ogladac… Ale film bardzo lubie i stad milosc od pierwszego wejrzenia do mego mieszkanka na "dni pracujace" i do wspanialego okna w wykuszu…
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  6. tez lubię ten film i mam nadzieję, że kiedyś tam dotrę:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te ostatnie zdjęcia najlepsze, tam chętnie połaziłabym. Zdjęcie z tuszami przypomina mi dublińską Meath St albo paryskie Goutte d'Or. Lubię oglądać te bardziej prawdziwe miejskie twarze. Portabello to nie moje klimaty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrzuciłam tylko 2 zdjęcia, ale okolica jest naprawdę ciekawa i różnorodna + kocham takie skupiska międzynarodowych sklepów i kawiarni (szczególnie jeśli są portugalskie :))

      Usuń
  8. niesamowite miejsce... powalajace feria barw :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojojoj... To mi przypomniałaś dawne dzieje. Fakt, trafić w dzień zupełnie zwyczajny (czyli niekarnawałowy) to całkowicie inne uczucie niż w środku tego dzikiego tłumu. Znam Londyn tłoczny, znam też pusty i mglisty w zimowy poranek. Taki mam właśnie obraz "mojego" Greenwich. W zachodnich częściach zdarzyło mi się być tylko kilka razy więc szczegółów nie miałam okazji rozgryźć. Zdjęcia klimatyczne. Prawdziwe i codzienne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dotarłam nigdy do Greenwich, zachodnie części znam za to dobrze, więc się jakby uzupełniamy ;)

      Usuń
  10. Świetna wycieczka po uroczym kawałku miasta :) Wpisuję na listę do zobaczenia w Londynie, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tez uwielbiam Notting Hill :) ale nie wiedzialam ze w Londynie taka piekna miejscowka jest :) ta koszulke z Julią R. chetnie bym przygarnela :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Urocza dzielnica. Zamieszkałabym tam na jakiś czas... Niektóre domki przypominają mi trochę Dublin.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam swoich innych faworytów do zamieszkania w Londynie, ale fakt, jest uroczo.
      A Dublin... Eh :)

      Usuń
  13. To Ci zazdroszczę, bo uwielbiam ten film. Musze się tam wybrać psia kostka. Przepadam za takimi kolorowymi miejscami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słyszę i słyszę, że musisz! ;) Bilet i w drogę! :)

      Usuń
  14. Koniecznie musze sie tam wybrac, dawno o tym marze... pewnie zarazilam sie tym filmem :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. No zazdroszczę przyznam. Film bardzo lubię, wspominam go z sentymentem - chyba w 2003 obejrzałam. Miejsca wydają się być magiczne:) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wam też wszystkiego najlepszego! A Londyn poczeka na Was! :)

      Usuń
  16. Muszę przyznać, że nigdy nie obejrzałam tego filmu w całości, ale jest długi weekend, więc będę mogła nadrobić zaległości. Zdjęcia świetne, chciałoby się być w tym miejscu :) Ciągle Londyn jest na mojej liście
    "Place to visit", ale jak przejrzałam programy wycieczek zorganizowanych, to żaden nie obejmuje wizyty w Notting Hill, a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak mogłaś nigdy nie obejrzeć w całości?! Ja w całości widziałam go jakiś 15 razy ;)
      Wycieczki zorganizowane, jeśli nie chcesz jechać sama, mają chyba jakiś czas wolny?

      Usuń
    2. Obejrzałam wczoraj i jestem zauroczona :) W ogóle lubię brytyjskie komedie, np. Był sobie chłopiec uwielbiam po prostu! Wycieczki zorganizowane mają tyle czasu wolnego co kot napłakał, tyle żeby strzelić jakieś fotki, rozejrzeć się za pamiątkami,coś zjeść i tyle. Kurde, jak bym miała z kim podróżować, to bym nie korzystała z biur :/ A tak w ogóle, letnie wyprzedaże w Londynie to od kiedy do kiedy są?

      Usuń
    3. O ile pamiętam, to w II połowie lipca, ale nie dam sobie głowy uciąć. Wiem, że już o tym Ci pisałam, ale naprawdę nie trzeba mieć towarzysza podróży - możesz się spakować, kupić bilet i polecieć a ludzi poznać na miejscu np. w hostelu. Albo jeśli się boisz jechać w ciemno to poszukać kontaktó wcześniej, na couchsurfingu czy przez bloga. Ja to podziwiam, że jeździsz na zorganizowane - jak patrzę na ich narzucony z góry program, robi mi się słabo. JEsteś w Londynie a nie możesz zobaczyć Notting HIll bo nie ma tego w programie... A za to musisz zobaczyć 3 inne rzeczy, które niekoniecznie chcesz zobaczyć... ja bym tak nie mogła.

      Usuń
  17. Malowniczo i uroczo , potwierdzam warto wpaść do dzielnicy Notting Hill, wrażenia wzrokowe bezcenne !
    JK

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo ciekawy wpis, lubię poznawać wrażenia na temat miasta innych! Zawsze jest to bardzo inspirujące! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. No tak. To jest moja ukochana część Londynu. Zdecydowanie!

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP