4.9.14

Little Archipelago Tour, czyli Sztokholm od strony wody

Uwielbiam miasta, które mają wodę. Dużo wody. I to takiej, z której aktywnie mieszkańcy korzystają. Jadąc do Sztokholmu cieszyłam się na spacer promenadą przy porcie, na łódki. Porty mają w sobie coś niesamowitego, coś, co wywołuje we mnie szybsze bicie serca.
Statki kojarzą mi się z przygodą, z odkrywaniem nowych miejsc. Z opowieściami z krańca świata, z szantami, z dumnymi kapitanami i ich załogami zawijającymi do różnych portów.
Transport wodny ma w sobie coś, czego nie mają samoloty, autobusy, pociągi. Jakąś magię, wiatr we włosach, przestrzeń, poczucie wolności, ciekawe historie zasnute mgłą.
Sztokholm oferuje dużo możliwości zwiedzania miasta od strony wody, a mnie na rejsy nie trzeba długo namawiać, jeśli są, zawsze skorzystam. Dość długo zastanawiałam się, który wybrać i w końcu wykupiłyśmy na sobotę Little Archipelago Tour statkiem S/S Stockholm.
Wypływałyśmy z portu przy promenadzie Strandvägen o godzinie 12.00. Byłyśmy odpowiednio wcześniej, więc na pokład weszłyśmy jako pierwsze, co pozwoliło nam zająć najlepsze miejsca. Można kupić bilet w dwie strony do portu Vaxholm (wówczas nie schodzi się ze statku) lub  dwa osobne bilety na różne godziny, dzięki czemu można zejść na ląd na 2-3 godzinki. 
My miałyśmy niewiele czasu, więc wersja samego 3h rejsu wydała nam się optymalna. Można  w czasie rezerwacji wybrać opcję z lunchem, dopłata nie jest duża (niecałe 100 SEK), ale  menu nie było dla nas do końca jasne, więc zrezygnowałyśmy. Gdy nadeszła pora lunchu, zeszłam na chwilę na niższy pokład i mi szczęka opadła. Zobaczyłam szwedzki stół z takimi rarytasami, że przetarłam oczy ze zdumienia. Wydaje mi się jednak, że to chyba było coś przygotowanego specjalnie dla dużej, zorganizowanej grupy Niemców, którzy z nami płynęli.
Ta kolorowa serpentyna to wesołe miasteczko Gröna Lund, jedna z licznych atrakcji ogromnej, zielonej wyspy Djurgården. To duży lunapark z m.in. 7 kolejkami górskimi. Płynąc obok słyszałyśmy wrzaski tych, których widzicie w górnej części zdjęcia ;) Jest to najstarszy tego typu park rozrywki / lunapark w Szwecji, założony w 1883 roku.  
Powyżej, wśród zieleni mały zamek Kastellet na malutkiej wyspie Kastellholmen. Przepiękna panorama centralnej części Sztokholmu widziana z odpływającego statku.
Zielone tereny wyspy Djurgården. Bardzo żałuję, że nie miałam więcej czasu, by pojeździć na niej wypożyczonym rowerem. Jeśli znów odwiedzę to miasto, to będzie pierwsza rzecz jaką zrobię. W ogóle muszę przyznać, że w Sztokholmie spodobał nam się fakt, że każda z wysp archipelagu czymś się charakteryzuje.
Na jednej jest Starówka, inna jest ogromnym parkiem, kolejna handlowa z nutą wieczornego życia. Dzielnice mają zróżnicowany klimat, różnią się mocno od siebie, w każdej jest coś innego i fajnego. Dzięki temu nie ma nudy.
Pogodę mieliśmy bardzo zmienną. W ciągu 3h słońce pojawiało się i znikało.
Im dalej od centrum miasta, tym widoki stawały się bardziej sielskie i zachwycające.
Spokojne życie - koszenie trawy, pływanie kajakami i łódeczkami, grillowanie w ogródku.
Zachwycało mnie niezwykle czyste, przejrzyste powietrze i wiele poziomów chmur na niebie.
Po ok. 1.5h spokojnego rejsu dopłynęliśmy do miasta Vaxholm. Część osób zeszła ze statku, by spędzić tam trochę czasu, my natomiast podziwiałyśmy je jedynie z daleka. 
Wygląda sympatycznie, bardzo kurortowo, ale nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć.
W wielu sklepach spożywczych dostępne są barki sałatkowe, z dużym wyborem składników, z których można stworzyć ulubioną sałatkę. Kilogram kosztuje 119 SEK (ok. 55 zł, co jak na ceny szwedzkie nie jest wygórowaną kwotą). My postawiłyśmy na mix świeżych fasolek, kaszę gryczaną z warzywami, suszone pomidory i górę krewetek.
Za porcję, którą najadłam się na ponad 4h zapłaciłam niewiele ponad 20zł a było pysznie.
Uważam, że sam rejs to były naprawdę dobrze wydane pieniądze (250 SEK / 115 zł). Bardzo relaksujący, przyjemny. Czułam, jak odpoczywają mi oczy, wpatrzone w zieleń i niebieską wodę.
Wróciłyśmy do portu na chwilę przed burzą. Ledwo zaczęłam spacerować, zaczęło znowu padać. Chwilę się złościłam, ale zaraz mi minęło. Przypomniałam sobie wpis o Porto, w którym pisałam, że deszcz ma swoje dobre strony. Ruszyłam więc dalej.

15 komentarzy:

  1. Tez kocham wode i porty! A takie miasto na wyspach to juz w ogole marzenie. Wiesz, umknelo mi to jakos, ze Sztokholm ma AZ tyle wody, dzieki za kaganek oswiaty :))
    PS. Troche zazdroszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny pomysł na Sztokholm. Ja zwiedzałam tylko na nogach. Ale chciałabym tam kiedys wrócic więc być może wtedy wybiorę się na rejs :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja też żałuję z oczywistych przyczyn, że muszę w takim celu aż nad Zalew jechać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wstrzeliłaś się w samo sedno. Uwielbiam wodę i nie wyobrażam sobie nie zobaczyć archipelagu. Zapraszam na relację pod koniec września!

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uwielbiam wodę (w końcu mieszkam nad nią;) ) i bardzo mi się podobają te Sztokholmskie klimaty, czuję się coraz bardziej zachęcona:).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystkie zdjęcia niczym niezwykłe pocztówki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajna wycieczka, a danie naprawdę musiało być sycące :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Współdzielę z Tobą miłość do wody i wodnych środków transportu. Świat widziany z takiej perspektywy to zupełnie inne doznania. Połączenie fasoli z kaszą gryczaną i krewetkami zupełnie mi nie pasuje ( tak na słuch :) ) ale na zdjęciu wygląda przepysznie! Uwielbiam niebo z kilkoma warstwami chmur i mówię na to chmury w 3D.

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że Sztokholm Ci się podobał, że Szkiery Cię zachwyciły, widzę na Twoich zdjęciach, że wydobyłaś z tych miejsc to, co najpiękniejsze :-)

    Żaglowiec piękny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przyjemnie się czyta twoje wrażenia z podróży. Ja idąc za podobną ideą zatrzymywania wspomnień też utworzyłam blog o przebytych wyprawach po miastach Polski i Europy. Powodzenia w prowadzeniu bloga ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawe miejsca, klimatyczne domki nad wodą:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Coś fantastycznego. Jak jest dobra pogoda to przypomina to bardziej Morze Śródziemne niż Morze Bałtyckie. Mieszkać w Szwecji i nie mieć łódki, to nieporozumienie. Tyle wody, że wielka strata nie korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś fantastycznego. Jak jest dobra pogoda to przypomina to bardziej Morze Śródziemne niż Morze Bałtyckie. Mieszkać w Szwecji i nie mieć łódki, to nieporozumienie. Tyle wody, że wielka strata nie korzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Sprawdzam i widzę, że tu tez mojego komentarza nie ma! No nie wiem czemu nie publikują się, ale tu tez byłam i pisałam o swoich pozytywnych wrażeniach z oglądania fotek. Trochę mi się niektóre miejsca z Sopotem kojarzą, no ale w końcu az tak daleko od Sopotu nie jest.

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję za tę wirtualną podróż. Tych miejsc jeszcze nie zwiedziłam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP