16.10.14

Wspomnienie lata - upalne popołudnie we Wrocławiu

Jesień się skrada - po cichu, na palcach, jakby niezauważona. Wciąż ciepłe dni, ciągle słońce świeci, chociaż wcześnie zapadająca ciemność sugeruje, że coś się zmienia. Cieszę się tym, co za oknem, bo wiem, że to ostatnie chwile kolorów i pozytywnej, radosnej aury. Wkrótce nastanie epoka szarości.
Gdy będzie już zimno, ponuro i źle, wejdę pod koc, odpalę laptopa i zajrzę na swojego bloga :) Przeniosę się myślami i wspomnieniami do dni upalnych, rozkosznych i leniwych, do drżącego od gorąca i pyłu miejskiego powietrza, do umęczonych niekończącymi się spacerami stóp, do letniej sukienki klejącej się do pleców. Zatęsknię za wakacjami i za pewnym sierpniowym weekendem.
To był bardzo intensywny wypad do Wrocławia. Udało mi się nawet na szybko spotkać z Emilią, tancerką flamenco, bohaterką mojego ostatniego wywiadu. Kawa i francuskie śniadanie, świeże croissanty, słodka konfitura i zapach jajecznicy ze stolika obok. Poważne rozmowy o przyszłości, zupełnie niepoważne o etapie życia, na którym teraz jesteśmy. Westchniecie nad tym, co już za nami.
Na wyjeździe byłam z osobą, dla której to była pierwsza wizyta we Wrocławiu, więc chciałam pokazać możliwie jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, bo miałyśmy tylko jeden dzień, nim wieczorem uciekniemy do mojego Taty na wieś, zaszyjemy się na tarasie, rozpalimy grilla i nic nie będziemy musiały. Plany miałam ambitne, listę miejsc do zobaczenia, ale spłonęły one szybko.
Dosłownie płonęły, żywym ogniem, w 30*C. Hot town, summer in the city. Już w czasie śniadania zaczęłam się topić razem z masłem rozsmarowanym na rogaliku. Ufff. A miało być tylko gorzej ;) Nie narzekałyśmy, ale sił chwilami brakowało, by iść dalej w palącym słońcu. W czasie wizyty na Ostrowie Tumskim uznałyśmy, że dobrym pomysłem będzie rejs.
W sezonie jest ich kilka, do wyboru do koloru. My zdecydowałyśmy się na taki trwający około godziny, na niewielkim stateczku z zakrytym dachem (niektóre były odkryte - nie próbuję sobie nawet wyobrażać jakby to się skończyło w taką pogodę). Było bardzo przyjemnie i .. sennie. 
Cień, bujanie, dużo zieleni dookoła wystarczyło, żebyśmy zeszły z pokładu na miękkich nogach, marząc o kanapie pod wielkim drzewem, pełnej miękkich, kolorowych poduszek. 
Do pionu postawiła nas puszka zimnego picia i kolejny punkt wycieczki : Hala Targowa na ulicy Piaskowej 17. La Boqueria to nie jest, bardziej przypomina Wielką Halę Targową w Budapeszcie, chociaż ja jestem daleka od porównań. Hala Wrocławska jest Wrocławska i tyle. Fajna po swojemu.
Nie jest duża, ale smaczna i owszem. Jest nabiał, są wędliny, zioła, przyprawy, herbaty, ciastka.
A przede wszystkim owoce i warzywa, naprawdę wspaniałej jakości i w nie najgorszych cenach.
Trafiłyśmy akurat na początek II sezonu truskawek - tych wczesnojesiennych, mniejszych, nieco poziomkowych w smaku. Bardziej bladych, ale obłędnych w smaku. Do tego borówki-giganty.
Są też kwiaty świeże i sztuczne, artykuły gospodarstwa domowego, różne drobiazgi. Wszystko.
Kupiłyśmy całą siatę słodkich owoców, siedziałyśmy na ławce, płukałyśmy wodą z butelki i tak wcinałyśmy, że aż się nam uszy trzęsły. Kartka z planem zwiedzania gdzieś się zapodziała, ale to już nie miało większego znaczenia. Lenistwo doskonałe, chwila idealna. Kocham takie momenty.
 Po dłuższym odpoczynku ruszyłyśmy spacerem w kierunku Szewskiej, gdzie planowałyśmy obiad.

c.d.n.

14 komentarzy:

  1. Nie byłam jeszcze we Wrocławiu :( Wiem, aż wstyd się przyznać, ale co się odwlecze i tak nadrobimy. Luźno planowaliśmy wypad zimą, ale patrząc na Twoje słoneczne zdjecia aż w dołku mnie zcisnęło, że tak oddaliliśmy ten wyjazd w czasie. Ślicznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię Wrocław choć nie zwiedzałam go tak długo jakbym chciała niestety.
    Nie znoszę upałów, ale czytając tak o rozpływaniu w słońcu stwierdziłam, że przez chwilę chciałabym się poczuć jak to masło;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zachwyca ta hala targowa
    ale wymiata pierwsze zdjęcie z balonami-totalna beztroska i nastrój lata:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miłe te wspomnienie lata. Jednak osobiście, nie miło wspominam Wrocław.

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że polskie lato ma inny wymiar niż w krajach ciepłych, gdzie ono po prostu zawsze jest w miesiącach w których być powinno, u nas w kraju czekamy cale 10-m-cy na te wyjątkowe cieple dni, patrzymy na każda prognozę pogody czy to już, czy na pewno jutro, za tydzien w weekend będzie ciepło... a jak te upalne dni przychodzą to mamy dość upałow i tęsknimy do... nie wiem wiosny, jesieni, zimy?
    Takie mnie naszły myśli wspominając tegoroczne lato w Polsce, bo uciekłam od tokijskich upałow i trafiłam na wyjątkowe upały w Polsce...
    Ale we Wrocławiu jeszcze nie byłam a chętnie kiedyś zajrzę, koniecznie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja latem nie tęsknię do niczego ;) Nawet jak mi czasem gorąco, to i tak się cieszę, że jest gorąco :)

      Usuń
  6. 7 lat we Wrocławiu i zawsze mi mało! Choć znam te zakątki jak własną kieszeń, za każdym razem czuję się oczarowana Ostrowem Tumskim czy Rynkiem... Oj tyle wspomnień :) I choć zdarza mi się źle pisać o Wrocławiu, to tylko dlatego, że tak kocham to miasto i boli, kiedy jest zaniedbane albo nie dba o wszystkich mieszkańców (np. niepełnosprawnych)... A dodam, że od niedawna ulubionym miejscem we Wrocławiu jest... zoo! Warto się wybrać i podziwiać, jak zwierzęta mają coraz lepsze warunki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Faktycznie, ta hala targowa robi wrażenie. Te nagromadzenie kolorów kojarzy mi się z podobnymi miejscami w Chorwacji czy krajach Azjatyckich. Szczerze mówiąc, że gdyby nie tekst to nie wpadłbym na to, że to Polska. :) Ja niestety mam kawałek drogi do Wrocławia, ale już nie raz słyszałem o tym mieście same pozytywne opinie. W końcu... "Cudze chwalicie, swojego nie znacie". Czas nadrobić zaległości z rodzimego podwórka!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wrocław to chyba taka polska Afryka. Kiedy tam jestem, zawsze jest gorąco. I ma się ochotę jedynie na leniwe spacerowanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mieszkam tu, ale bardzo lubię oglądać Wrocław na zdjęciach. W głowie mam jego kolorowy obraz, który pomaga mi przetrwać ponure dni. Na Halę Targową właściwie nie chodzę, choć mam dość blisko. Drogo tam, a znam miejsca, gdzie znajdę to samo w bardziej przystępnej cenie, ale sama hala ma fajny klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością są tańsze miejsca, ale to jest atrakcyjne od strony turystycznej :)

      Usuń
  10. Piękne miasto. Jestem w nim też latem i zawsze miło wspominam tę wizytę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP