19.12.15

Malta i moje idealne poranki w Sliemie

Na początku grudnia opublikowałam na blogu wpis o moich wrażeniach z pobytu na kursie języka angielskiego w szkole Maltalingua na Malcie. Zaczęliście pytać czy miałam w czasie nauki również jakiś czas tylko dla siebie i jak wyglądał rozkład dnia. Na to drugie pytanie odpowiem Wam za jakiś czas, a dziś chciałabym opowiedzieć na pierwsze. Tak, miałam czas dla siebie. Codziennie rano.

10.12.15

Maltalingua - relacja z pobytu na kursie języka angielskiego

Pamiętacie wakacyjny wpis "Język angielski na Malcie? Czemu nie!"? Jak wiecie, na współprace na blogu decyduję się tylko wtedy, gdy mam jakąś wewnętrzną pewność, że dana kampania jest spójna z tym, co chcę Wam przekazywać od ponad pięciu lat istnienia strony. Wizja nauki języka na pięknej wyspie wydała mi się ciekawa, nie chciałam jednak napisać "Tak, rekomenduję!", bo w szkole nie byłam. Zaproponowałam Marcie wywiad, w którym opowiedziała jak zaczęła pracę w St. Julians i odpowiedziała na pytania, które uznałam, że mogą być kluczowe dla przyszłych uczniów, którzy nie mają pojęcia jak to wszystko wygląda.

25.11.15

Gdańsk - miasto, w którym zostawiłam kawałek siebie

 Nie wiem jak to możliwe, że w ciągu pięciu lat istnienia bloga, ani razu nie pojawił się na nim Gdańsk! Może dlatego, że mam bardzo mało zdjęć, pomimo, że byłam w tym mieście już niezliczoną ilość razy? A może dlatego, że mam do niego podejście bardzo sentymentalne, a przez to zupełnie nieturystyczne?

9.11.15

Sewilla. Ulotne wspomnienia

Bardzo pozytywnie wspominam kilka dni spędzonych w Sewilli wiosną zeszłego roku. Na blogu pojawiły się już wpisy, mam nadzieję, że pamiętacie, ale wciąż mam jeszcze dużo zdjęć.

30.10.15

Halloween w Nowym Jorku

Już blisko dwa tygodnie minęły od naszego powrotu z Nowego Jorku. Kładę się wieczorem do łóżka, a przed oczami przelatują mi różne obrazy - ulice zalane słońcem, żółte taksówki, strzeliste wieżowce, panorama Manhattanu nocą, kolory Central Parku, metalowe schody ewakuacyjne "przyczepione" do ścian budynków i zastanawiam się, czy ja naprawdę tam byłam i to widziałam? A może to był tylko sen? 

21.10.15

Nowy Jork - luźne myśli po powrocie

Bilety do Nowego Jorku kupiłam w styczniu. Miał to być długo wyczekiwany prezent na 30-te urodziny. Aż trudno mi uwierzyć, że już po wszystkim! Tyle tygodni planowania, przygotowań, czytania przewodników, blogów, książek. Miałam zarys programu, wizję, ale też pewność, że w razie czego będę modyfikowała plany na bieżąco. Tak było. Nowy Jork okazał się po części taki, jakim go sobie wyobrażałam, ale bywał też całkiem inny niż obraz, który miałam w głowie po tak wielu obejrzanych zdjęciach i filmach. Dziś garść subiektywnych, pierwszych myśli z tego wyjazdu.

6.10.15

Jeden dzień w szkockim Perth

Są takie dni, gdy bardzo tęsknię za Szkocją. Oglądam wtedy zdjęcia na komputerze albo siadam na kanapie z albumem, który dostałam kiedyś od mojej przyjaciółki. Są w nim tak piękne fotografie, że nie mogę nacieszyć nimi oczu. Szkocja jest magiczna i moje serce bije szybciej na myśl o niej. Dziś chciałabym pokazać Wam kilka zdjęć z miejscowości Perth.

22.9.15

Sztokholm - spacerem po Gamla Stan

Kilka dni temu spacerowałam po warszawskim Starym Mieście, po jednej z bocznych uliczek. Było cicho, pusto, a kolory budynków przypomniały mi ... zeszłoroczny wypad do Sztokholmu. Uświadomiłam sobie, że na blogu nie pokazywałam dotąd żadnych zdjęć z dzielnicy Gamla Stan.

13.9.15

Relacja z konferencji "Zmiany w Życiu - pierwszy krok"

Miałam dziś opublikować wpis ze Sztokholmu, który napisałam w zeszłym tygodniu, ale poczułam potrzebę, aby opowiedzieć Wam jak spędziłam minioną sobotę. Pewnie wiecie, że opublikowałam kilkanaście artykułów na portalu Zmiany w Życiu. Anna Węgrzyn, redaktor naczelna, zorganizowała konferencję "Zmiany w życiu - pierwszy krok" i zostałam na nią zaproszona. Było to bardzo ciekawe wydarzenie, bardzo potrzebne mi na etapie, na którym aktualnie jestem. Takie konferencje i szkolenia mają to do siebie, że każdy może z nich wynieść coś innego (z tej konkretnej dwie osoby wyniosły drukarkę OKI ;)), więc chcę tutaj podsumować wszystko, co mi się udało przygarnąć. Towarzyszyła mi kochana Ewa z bloga Life Good Morning i jestem bardzo ciekawa czy też coś napisze.

24.8.15

Pieniny - tam, gdzie moja dusza śpiewa


Czekałam na ten moment 15 lat, czyli dokładnie połowę życia. Niby tak blisko, ale ciągle za daleko. Niby można pojechać w każdej chwili, ale zawsze nie po drodze i nigdy nie było czasu, by wrócić w Pieniny. A tak bardzo chciałam i tak mocno tęskniłam! Tyle miałam wspomnień, już nieco zatartych...

14.8.15

Muzeum Wsi Mazowieckiej w Sierpcu - relacja

W ostatni weekend lipca wybrałam się do Sierpca, do Muzeum Wsi Mazowieckiej. W okolicy mieszka moja znajoma, więc była to także idealna okazja do spotkania i spędzenia razem czasu. Dziś postaram się odpowiedzieć Wam na pytanie czy warto ten skansen odwiedzić.

4.8.15

Porto Katsiki - (podobno) najpiękniejsza plaża Lefkady

Porto Katsiki jest bez dwóch zdań jedną z największych atrakcji Lefkady. W zestawieniu 10 najlepszych plaż Grecji portalu greeka.com znalazła się na zasłużonym, trzecim miejscu. Szczerze mówiąc, nie dziwię się. 

31.7.15

Sentymentalny spacer po Starych Bielanach

Tydzień temu obejrzałam film "Magic Mike XXL". Kompletnie mi się nie podobał, ale rozbawiła mnie jedna scena, w której jako tło muzyczne wykorzystano utwór Backstreet Boys "I want it that way". Po co o tym mówię? Bo właśnie wtedy, w ciemnej sali poczułam, że w końcu ten post musi się pojawić. Z tą piosenką związane są mocno moje nastoletnie wspomnienia. I poniekąd o tym dziś napiszę. O mojej młodości na cudownych, warszawskich Bielanach.

27.7.15

Ceny jedzenia i wycieczek fakultatywnych na Lefkadzie

Nie planowałam tego wpisu, ale w ciągu niewiele ponad miesiąca dostałam 45 wiadomości z pytaniem "Jakie są ceny na Lefkadzie?". Postaram się trochę pomóc, przynajmniej poglądowo. Wiadomo, ceny w zależności od miejscowości / sklepu / miesiąca mogą się trochę różnić. My byłyśmy na wyspie w czerwcu, tuż przed początkiem ścisłego sezonu. Mieszkałyśmy w Nidri i tam zazwyczaj jadłyśmy i robiłyśmy zakupy. Poniżej więcej informacji na ten temat:

24.7.15

The M/S Christina, czyli błękitny rejs na Kastos i Kalamos

Gdy tylko zobaczyłam w Internecie łódkę M/S Christina wiedziałam, że chcę na niej usiąść i to najlepiej natychmiast. Piękna, stylowa, drewniana - robi ogromne wrażenie. Od razu napisałam maila z prośbą o informację, w jakie dni wypływa ona na rejs The Forgotten Islands. Odpowiedź przyszła szybko i udało nam się zarezerwować trzy miejsca. Dziś pokażę Wam relację z tego dnia.

21.7.15

Co warto zwiedzić na Lefkadzie? Dookoła wybrzeża

Jak wspominałam w poprzednim wpisie Dookoła Lefkady cz. I, samochód wypożyczyłyśmy na dwa dni. Na upartego wyspę można zjechać w jeden dzień, ale my nie chciałyśmy się śpieszyć. Gdybym miała więcej czasu, to jeździłabym trzy-cztery dni, bo naprawdę warto. Pierwszy dzień to wyspa "od środka", drugi objazd wzdłuż wybrzeża (lub odwrotnie, jeśli samochód trzeba oddać do godziny 18-20). Dzisiaj kolejna dawka informacji, co warto zobaczyć na Lefkadzie. To w drogę!

17.7.15

Co warto zwiedzić na Lefkadzie? Środkowa część wyspy

W czasie pobytu na Lefkadzie zdecydowałyśmy się wypożyczyć samochód. Wyspa jest na tyle mała, że można ją spokojnie objechać w 2 dni, a zarazem na tyle duża, że bez samochodu jest to mocno utrudnione. Teoretycznie do większości miejscowości dojeżdżają autobusy, ale podróż zazwyczaj zaczyna się w stolicy wyspy, mieście Levkas. Jest to wówczas czasochłonne, a jak się przekonałyśmy, autobusy niestety jeżdżą jak chcą. Auto lub skuter są więc dobrym rozwiązaniem. Dziś pokażę Wam pierwszą z naszych wycieczek, w środkowej części wyspy.

9.7.15

Lefkada Town - upełna uroku stolica wyspy

Stolica Lefkady, miasto Lefkas, położona jest na północy wyspy, jakieś 18 km od Nidri. Z greckim kontynentem łączy ją most, więc jest pierwszym miastem, które widzą turyści. Zapraszam Was dziś na piękny, pełen kolorów spacer po tym urokliwym miejscu.

2.7.15

Popołudnie na wyspie Meganisi

Ostatniego dnia pobytu na Lefkadzie miałyśmy się spotkać ze znajomymi koleżanki, którzy też w tym czasie odpoczywali na wyspie, ale w innej miejscowości. Wybrałyśmy się do nich rano, a popołudnie planowałyśmy spędzić przy basenie. Szybko jednak poczułam, że nogi zaniosą mnie chyba gdzieś dalej.  Konkretnie - do portu w Nidri, skąd zamierzałam popłynąć promem na wyspę Meganisi. To była dobra decyzja i wróciłam absolutnie zachwycona.

26.6.15

Czy warto wybrać miejscowość Nidri na Lefkadzie?

Port w Nidrii Lefkada
Jak wspominałam w poprzednim wpisie, w czasie pobytu na Lefkadzie zdecydowałyśmy się spać w miejscowości Nidri, co w komentarzach wywołało pewne kontrowersje. Opowiem Wam nieco więcej o tym miejscu, o jego wadach i zaletach. Nam się podobało, ale jak wiemy, gusta są różne.

23.6.15

Deep Blue, czyli rejs do najpięknieszych plaż Lefkady

Lefkada miejscowość Nidri z morza
Wielką zaletą wysp jest fakt, że są otoczone z każdej strony wodą. Dzięki temu prawie zawsze można wybrać się na jakiś przyjemny, relaksujący rejs. Z portu w Nidri każdego dnia wypływa kilka łódek, a my od początku wiedziałyśmy, że trzeba będzie którąś z nich wybrać. Jeszcze przed wyjazdem udało mi się znaleźć rejsy, które najbardziej nam odpowiadały. Pierwszy to Deep Blue, na łódce Nikolaos.

21.6.15

Lefkada - co warto zobaczyć?

Lefkada Kefalonia Meganisi Itaka mapa
W czasie pobytu na Lefkadzie, starałam się na bieżąco wrzucać zdjęcia na Instagram i Facebook. Wyspa mnie zachwyciła. Ponieważ trudno o polskojęzyczny przewodnik po Lefkadzie, postanowiłam opisać najciekawsze miejsca i najładniejsze miasta Lefkady u mnie na blogu. Coraz więcej osób pyta mnie w mailach i komentarzach co warto zobaczyć na Lefkadzie, jaką miejscowość turystyczną wybrać na pobyt, jakie są koszty wynajęcia samochodu, skutera lub motorówki itd.

18.6.15

Lefkada - tam, gdzie (jeszcze) nie byli Twoi sąsiedzi

Grecja nigdy nie była szczególnie bliska mojemu sercu. Wspomnienia z Rodos i Korfu mam raczej poprawne, ale ciężko mówić o wielkim zachwycie. Nie planowałam szybko wracać w tamte strony, ale w listopadzie poszłam służbowo na prezentację oferty na Lato 2015 jednego z touroperatorów. Biuro to specjalizuje się w Grecji i chociaż nie jestem podatna na marketing to...cóż, przepadłam !!!   "Kupili" mnie pasją i miłością do tego kierunku.

11.6.15

Procesja Bożego Ciała w Łowiczu - czy warto?

Do Łowicza wybierałam się już od kilku lat, ale tradycyjnie - nie mogłam dotrzeć. W tym roku postanowiłam, że nie ma tłumaczeń, lenistwa i rezygnowania w ostatniej chwili. Miałam moment zwątpienia, gdy okazało się, że muszę jechać sama, ale 4 czerwca wstałam rano, pojechałam na Dworzec Zachodni, odstałam swoje w kolejce po bilet i po ok. 80 minutach wysiadłam w Łowiczu.

7.6.15

Arboretum w Wojsławicach - relacja z wizyty

W czasie majowej wizyty w województwie dolnośląskim po raz kolejny poczułam, że hasło "cudze chwaliście, swojego nie znacie" jest wiecznie żywe i w 100% prawdziwe. Kilka tygodni wcześniej, spragniona wiosny i kwiatów, spędziłam 28h w autokarze jadąc do ogrodu Keukenhof w Holandii.  Wróciłam zachwycona, że morze kwiatów, że tyle kolorów, że wow wow, szaleństwo, cudo... Relacja  z tego wypadu cieszyła się dużym zainteresowaniem, bo faktycznie, było tam przepięknie. Warto jednak zapamiętać, że nie zawsze trzeba pędzić na drugi koniec Europy, bo Polska też oferuje cudowne zakątki.

2.6.15

Język angielski na Malcie? Czemu nie!

Marta Szmidt szkoła Maltalingua
Urlop na Malcie wspominam bardzo dobrze. Wyspa urzekła mnie swoją architekturą, klimatem, cudowną pogodą w połowie października, przepyszną kuchnią i ciekawym miksem kulturowym. Plusem jest też fakt, że jednym z języków urzędowych jest angielski - ułatwia to komunikację. Kiedy dostałam propozycję współpracy z jedną ze szkół językowych z Malty, nie wahałam się ani minuty. Kursy za granicą są świetną sprawą, mają wysoką skuteczność i są fajnym urlopem. Zainteresowana szczegółami takiej nauki, przepytuję dziś Martę Szmidt ze szkoły Maltalingua.

27.5.15

Achill Island - wyspa pełna spokoju

Byłam już w wielu miejscach w Europie, ale do niewielu chciałabym wrócić. Są takie zakątki świata, w których od pierwszej chwili czuję się jak w domu, coś w nich porusza jakieś czułe struny mojej duszy.  Znacie to uczucie? Jakbyście byli tam od zawsze, pomimo, że jesteście dopiero od kilku chwil? Czułam  to do tej pory tylko w trzech miejscach: Portugalii, Szkocji i Irlandii. Niby różne miejsca, ale coś je łączy.

22.5.15

Wiosna w Warszawie

Wiosna w Warszawie. Przez wiele lat jej nie zauważałam - pojawiała się nagle i równie szybko znikała. Praca, dom, obowiązki, spotkania ze znajomymi. Szybkie przejazdy metrem czy autobusem. Czas przelatuje nam często między palcami, dni zlewają się w jedną całość. Nie dostrzegamy ich piękna. W tym roku postanowiłam to zmienić i rozkoszować się rozkwitającą wiosną.

14.5.15

Spacer po Tallinie i skansen Rocca al Mare

Ciągle mi mało Tallina! To takie przyjemne miasto, miłe dla oka. Dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie i mam nadzieję, że będę mogła wrócić tam na dłużej pewnego dnia. Mam wielką ochotę na więcej Estonii.

10.5.15

Wakacyjne inspiracje - Wrocław latem

Wiosna w pełni, lato coraz bliżej. Za kilka tygodni zaczynają się wakacje! Od dawna mam zasadę, że w wakacje nie jeżdżę za granicę, tylko odwiedzam różne miejsca w Polsce. To czas idealny, bo pogoda w rozkwicie, słoneczko świeci, dużo imprez plenerowych i innych wydarzeń towarzyszących.   Lubię miasta w upalne dni. Taka mała, może trochę dziwna słabość. 

8.5.15

"Miasto moje, a w nim"... czyli warszawskie sentymenty

Warszawa. Urodziłam się w niej i spędziłam całe życie. Nasza relacja przeżywała wzloty i upadki, ale im jestem starsza, tym bardziej ją lubię. Staram się znaleźć jej jasne strony. Tej wiosny postanowiłam: "Codziennie wstaję 2h wcześniej niż dotychczas i ruszam w miasto, aby odkryć je na nowo i zacząć dzień inaczej niż dotychczas, nie mając poczucia, że cały dzień spędzam od rana do wieczora w pracy". Zaopatrzyłam się w Spacerownik Warszawski, zastanowiłam się gdzie nie byłam nigdy lub gdzie nie byłam już od dawna. Nie było moim celem odwiedzenie dużej ilości ulic, a raczej powolne i uważne zwiedzanie małych fragmentów Warszawy. 

4.5.15

W Krainie Tulipanów, czyli ogród Keukenhof

Tulipany. Moje ukochane kwiaty od wielu lat. Konkurować mogą z nimi jedynie słoneczniki, więc jeśli usłyszycie, że ktoś planuje mi się oświadczyć, możecie od razu wybić mu z głowy bukiet róż ;) Tulipany są delikatne i subtelne. Lubię ich zielone łodygi i długie liście. Mają w sobie tak dużo uroku.

27.4.15

Estonia, Park Narodowy Lahemaa

Lecąc do Tallina wiedziałam, że wybiorę się na miejscu na jakąś dodatkową wycieczkę z lokalnego biura podróży. Dość długo zastanawiałam się, którą wybrać. W końcu padło na całodniowy wypad do Parku Narodowego Lahemaa, w kameralnej grupie z przewodnikiem.

20.4.15

Essaouira. Kolorowy zawrót głowy

Pierwsza część zdjęć z marokańskiego miasta As-Sawira, u nas bardziej znanego jako Essaouira spotkała się z dużym zainteresowaniem i pozytywnymi komentarzami. Wówczas pokazałam Wam portową część tego bardzo popularnego wśród turystów miasta (Biało-niebieskie oblicze Maroka).

13.4.15

Lublin i lubelska giełda staroci - relacja

Lublin Stare Miasto
Myślę, że nie zgadniecie, który wpis najczęściej czytaliście w minionym roku. Chociaż na blogu pokazywałam piękne kraje jak Portugalia, Włochy, Irlandia, UK, Hiszpania i wiele innych, okazało się, że najwięcej osób przeczytało relację z mojej wizyty w Lublinie i Kazimierzu Dolnym!

2.4.15

Okolice Galway - Trá an Doilín, plaża wyjątkowa

Pierwszy dzień mojego pobytu w Irlandii był tak ciepły i słoneczny, że aż trudno było uwierzyć, że to dopiero początek marca. Jasne promienie wdarły się przez duże okno już o świcie. Oszalałam z radości :) Tego dnia mieliśmy pojechać na plażę. Wyjątkową.

22.3.15

Parada z okazji Dnia Św. Patryka w Galway

Od bardzo dawna, gdzieś w głębi duszy, marzyłam o odwiedzeniu Irlandii w okolicach 17 marca, gdy mieszkańcy hucznie obchodzą święto swojego patrona, Św. Patryka. W tym roku się udało! Zapraszam Was do zapoznania się z fotorelacją z parady w mieście Galway, na zachodnim wybrzeżu Zielonej Wyspy.

19.3.15

Gdzie zjeść w Lizbonie? Polecane lizbońskie restauracje

Jednym z najczęściej zadawanych przez Was pytań jest "Gdzie warto zjeść w Lizbonie?". Na blogu pojawiły się już dwa wpisy dotyczące kuchni portugalskiej, ale zawierały raczej ogólnie informacje, bez adresów. Postanowiłam zaprosić kilka osób, by wspólnie stworzyć wpis   miejscami, które polecamy. Jakiś punkt odniesienia na dobry początek :) Zapraszamy do lektury!
Ajka, czyli ja :) Autorka bloga i miłośniczka wszystkiego, co portugalskie.

  Restaurante "O Pardieiro"  
L. da Graça, 36
Jeden z moich ulubionych lokali obiadowych w Lizbonie. Trafiłam tam przypadkiem kilka lat temu, już po porze lunchowej, gdy nie działała kuchnia, ale pomimo tego zostałyśmy zaproszone do środka i uraczono nas fantastycznym omletem z sałatką, świeżym pieczywem i winem. Od tego czasu bardzo często tam wracałam, głównie na ryby i zawsze byłam zadowolona. Opinie w Internecie są słabe, nie wiem dlaczego. Jedzenie jest tradycyjne, smaczne, w dobrej cenie i miłej atmosferze. Lubię tam jeść. Jadąc tramwajem 28 w kierunku Martim Moniz, należy wysiąść na przystanku Graça, iść przed siebie kilkanaście metrów, kierować się lekko na prawo i na rogu placu znajduje się niepozorna restauracja :)

Tasca da Sé
Rua Augusto Rosa 62
Trochę komercyjny lokal, ale bardzo go lubię. Położony przy samej katedrze Sé, kilkanaście minut spacerem od Rossio, kilka od Praça do Comércio, można podjechać tramwajem 28 jadąc z dalszej części miasta. Lokalizacja super, mogłoby się wydawać, że to kiepski lokal turystyczny, ale tak nie jest. W środku jest skromnie, klimatycznie, pomieszczenie jest niewielkie, czasem trzeba podzielić się z kimś stolikiem - można porozmawiać, robi się przyjemna atmosfera, prawie jak u znajomych. Obsługa miła i serdeczna, bardzo pomocna. Jedzenie smaczne, w rozsądnych cenach. Świeże ryby, wino, przystawki wysokiej klasy. Chodzę tam, gdy chcę zjeść w sprawdzonym miejscu, blisko samego centrum miasta.



A Padaria Potuguesa 
     Kilka lokalizacji, wymienione na: www.padariaportuguesa.pt
Sieciówka bardzo dobrej jakości. Nowoczesne wnętrze, sympatyczna obsługa, wypieki zawsze świeże, często jeszcze ciepłe. Idealne miejsce, gdy chcemy coś "złapać" na szybko i ruszyć dalej w drogę albo kupić coś rano na drugie śniadanie. Przepyszne bułki i chleby, ciastka maślane, portugalskie croissanty, ciastka półfrancuskie na słodko/słono, nadziewane empadas, boskie kokosowe bułeczki Pão de Deus, a także zupy, kanapki, sałatki, kawa i soki naturalne. Ciekawy asortyment, alternatywa dla pastelarii.


Marzena & Goncalo Gregier-Franco, założyciele Smaków Portugalii - pierwszego i najlepszego sklepu ze smakołykami znad Atlantyku. Jak nikt znają się na konserwach, oliwach i produktach gourmet.


Cone à Portuguesa
Rua do Século 224
"Rożek po portugalsku" to zupełnie nowa forma przekąski - chlebowe rożki z rozmaitymi nadzieniami. Inspirowane są poszczególnymi regionami Portugalii i wykorzystują składniki dla nich charakterystyczne. Są nadzienia mięsne, z owocami morza, rybne, z dodatkiem regionalnych serów. Menu zmienia się co jakiś czas, co nie pozwala znudzić się serwowanymi smakami. Smaczna i nowatorska idea. Nie jest to kopia czyjegoś pomysłu na biznes, tylko miejsce zaskakujące, oryginalne i przepełnione pasją założycieli.


Mercado de Campo de Ourique
Rua Coelho da Rocha 
Lokalny targ w dzielnicy Campo do Ourique, jednej z najbardziej tradycyjnych dzielnic Lizbony. Zdecydowanie jeden z naszych ulubionych! Warto się tam wybrać jeśli chcemy poczuć, jak płynie prawdziwe życie stolicy. Targ powstał w 1934 roku, a w 2014 został odnowiony, utrzymując jednak pierwotny charakter miejsca zakupowego, połączonego z miejscem spotkań i wydarzeń kulturalnych. Do straganów z owocami, mięsem, warzywami i rybami dołączyło 20 „tasquinhas”(knajpek) o bardzo zróżnicowanej ofercie gastronomicznej: owoce morza, kanapki, tradycyjne dania portugalskie, sushi, klasztorne słodycze, wino, sery, lody i inne. To idealne miejsce dla szukających oryginalnych miejsc.


Café Lisboa
Tatro Nacional de São Carlos 
Largo de São Carlos, 23
Chef José Avillez to bezsprzeczna gwiazda portugalskiej gastronomii odznaczona dwoma gwiazdkami Michelin (gdy pracował w Belcanto). Café Lisboa to jego najnowsza restauracja, zlokalizowana we wspaniałych, XVIII wiecznych wnętrzach Teatru Narodowego São Carlos. Obsługa w lokalu jest  profesjonalna, nienarzucająca się, potrafiąca stworzyć przyjazną atmosferę. Byliśmy tam w czasie kolacji. W karcie tradycyjne dania w wersji haute cuisine. Zamówiliśmy nuggets z suszonego dorsza z majonezem czosnkowym, pastel Lisboa (rodzaj pieczonego pieroga), stek z serem i frytkami. Każde z dań obłędnie smaczne, idealnie doprawione. Na deser wybraliśmy mus czekoladowy z kwiatem soli. Tego się nie da opowiedzieć, tego trzeba spróbować! Ceny dań głównych 12,50-22,50 EUR. Warto!


Krzysztof Gierak pojechał kilka lat temu na dwa miesiące do Lizbony i ... mieszka tam do dziś. Jest założycielem strony InfoLizbona.pl, na której możecie znaleźć mnóstwo informacji na temat zwiedzania tego pięknego miasta. W wolnym czasie Krzysiek pracuje również jako przewodnik.

 Casa da India
Rua do Loreto 49
Wbrew pozorom nie jest to lokal z indyjską kuchnią! To mała. prosta i klimatyczna restauracja, która serwuje tradycyjne potrawy portugalskie. W menu zarówno ryby, owoce morza i mięsa, więc każdy znajdzie coś dla siebie. Ceny rozsądne (dania główne 6-9€). Zaletą Casa da India jest też lokalizacja, na granicy Bairro Alto i Chiado. Czasem trzeba trochę poczekać na wolny stolik, ale naprawdę warto.


ZamBeZe 
Calçada Marquês de Tancos 3
Ciekawa restauracja połączona z barem. Ja lubię to miejsce przede wszystkim za położenie na małym punkcie widokowym, dzięki czemu z drinkiem w ręku można podziwiać cudowną panoramę Lizbony i Tagu. Obsługa nie należy do najlepszych, ale serwują dobre drinki a widok na dachy dzielnicy Baixa z Praça do Comércio i Mostem 25 kwietnia wynagradza wszystko. Warto tu zajrzeć wieczorem, przed samym zachodem słońca. Restauracja serwuje dania kuchni portugalskiej z wpływami afrykańskimi.


 Chiado Caffé
  Rua do Loreto 45
Piekarnia, kawiarnia, bar, prosta restauracja - Chiado Caffé potrafi zaskoczyć swoją ofertą, a Wasze kubki smakowe na pewno polubią to miejsce. Piekarnia, bo przez cały dzień możemy zakupić różnego rodzaju pieczywo - zawsze świeże, zawsze smaczne, idealne na śniadanie. Do tego pyszna kawa, soki, duży wybór słodkości oraz kanapki. W porze lunchu do oferty dochodzą też domowe zupy. To proste miejsce, ale bardzo sympatyczne, z zawsze miłą i serdeczną obsługą. Polecam spróbować ciekawych w smaku pastéis de feijão, czyli babeczek fasolowych. Mają w ofercie także smaczne pastéis de nata.


      Kasia i Marek mieszkają aktualnie w Lizbonie i prowadzą ciekawego bloga Agua de Coco

RDA 69 
Rua Regueirão dos Anjos 69

To alternatywna stołówka – garaż. Jeśli lubicie wykwintne restauracje to nie jest miejsce dla Was! Jeśli jednak chcecie spróbować wegańskiego jedzenia za 3 EUR (zupa + drugie danie) w garażu, w którym naprawiają rowery to zdecydowanie wpadajcie. Miejsce ma hipisowski i alternatywny klimat, jeśli nie  ma krzesła, można usiąść na krawężniku. Trzeba umyć po sobie talerzyk, jednak zawsze jest dużo osób, można poznać ciekawych ludzi i spędzić miło czas. Niekiedy mają w ofercie piwa z małych browarów w Lizbonie oraz smaczne wina własnej roboty. Otwarte od wtorku do piątku w czasie lunchu i kolacji.


São Cristóvão 
Rua de São Cristóvão 28-30
Restauracja z kuchnią z Wysp Zielonego Przylądka z podśpiewującą właścicielką. Dla nas absolutnym hitem tego położonego w centrum miasta lokalu jest zestaw ryba + banan + fasola. Przepyszne danie! Dodatkowo właścicielka Maria, fanka Cesarii Evory, umili posiłek swoim wykonaniem "Sodade" lub innych piosenek (w piątki można trafić na jej znajomych grajków, a nawet na przypadkowe osoby wykonujące fado). Smaczna kuchnia, bardzo dobre desery a ofercie także pyszny likier. Polecamy!


Café Beira Gare
  Praça Dom João da Câmara (przy dworcu kolejowym Rossio)
W tym miejscu się stoi, chociaż możesz usiąść, ale to oznacza, że zapłacisz więcej i zostaniesz uznany za turystę. Miejsce tanie i pełne Portugalczyków, gdzie największym hitem jest bifana (bułka z dużym kawałkiem wieprzowego mięsa). Dostępne wariacje z różnymi dodatkami, nawet z jajkiem! Polecamy  też coxinha (brazylijskie kotleciki z kurczaka). Bifana – ok. 2.5 EUR, coxinha ok 1.5 EUR. Pycha!



    Dodatkowo polecam Wam kilka linków dotyczących restauracji w Lizbonie i nie tylko:

    Rozsmakuj się w portugalskiej kuchni na fashionelka.pl
Restauracja Sol e Pesca na facetikuchnia.com.pl
Wegetarianin w Portugalii na truskawkowepole.pl
Lizbona Jedzenie na eve-r-green.blogspot.com
Restauracje z owocami morza na infolizbona.pl
Relacja z Cervejaria Ramiro na dania-kontra-ania.blogspot.com
   Subiektywny przewodnik Lizbona i Porto na adamantwanderer.com
 Polecane restauracje w Lizbonie na infolizbona.pl 
(jak znacie jeszcze jakieś inne to podeślijcie!)

  Jeśli macie do polecenia fajne lokale w Lizbonie, robiliście im zdjęcia i chcielibyście o nich
    opowiedzieć w tym wpisie, to podsyłajcie na ajka_k@wp.pl a ja będę go uaktualniać.
TOP