26.1.15

Costa da Caparica. One day I'll fly away

Dopadła mnie. Paskudna, szara, zimowa, pozbawiająca chęci do wstawania z łóżka zjawa. Dusi mnie w nocy poduszką, szepcze do ucha dołujące teksty. Znęca się nade mną bez cienia wstydu. Moje ciało krzyczy "słońca! światła! kolorów!" i mocno się buntuje. Głowa zbyt ciężka, tak bardzo nieodporna na dziwne rzeczy dziejące się dookoła. Może to styczniowe przesilenie, może nie? A co, jeśli to znowu szczwany wiatr północny nie daje za wygraną i opowiada mi o miejscach, do których trzeba się udać, przyjaciołach, których trzeba odnaleźć, bitwach, które trzeba stoczyć? Jak w filmie "Czekolada", który na pewno znacie i wiecie doskonale o co mi chodzi.

18.1.15

Marrakesz. Plac Dżemaa el-Fna na chwilę przed zmierzchem

Plac Dżemaa el-Fna wieczorem
Kilka dni po moim powrocie z Maroka spotkałam koleżankę. Kiedy usłyszała, gdzie byłam od razu ze współczuciem pokiwała głową mówiąc "Pewnie zabrali was na ten główny plac w Marrakeszu?". "Oczywiście!!!" - odpowiedziałam pełna entuzjazmu. "Rozczarowujące i paskudne miejsce, co?" - padło z Jej ust, a mi odebrało mowę. Jakie? Paskudne?  Byłyśmy na tym samym placu?

15.1.15

W stronę Marrakeszu

Kolory Marrakeszu
Film "Hideous Kinky" (w Polsce znany jako "W stronę Marrakeszu") obejrzałam będąc nastolatką. Sama historia nie poruszyła mnie jakoś szczególnie, ale zapamiętałam przecudowne kadry miasta i krajobrazy. To, co zobaczyłam, wydało mi się magiczne. Jak z innej bajki. Od kolorów zakręciło się w głowie...
TOP