2.2.16

Marzenia nie spełniają się same... trzeba im pomóc!

Sliema Malta
Miniony rok był dla mnie przełomowy. Jeszcze kilka miesięcy temu byłam zupełnie pozbawiona chęci do życia. Marazm, zniechęcenie, poczucie, że tkwię w miejscu. Nie miałam jednak odwagi, by coś zmienić. Teraz zmieniło się wszystko. Nie jestem w Polsce, jestem na Malcie. Na dłużej, mam nadzieję. Jak to się stało i jak do tego doszło? Zapraszam do lektury!
łódki w St.Julian's Malta
Wiosna i wakacje to był czas kryzysu. Na chwilę przed 30-tymi urodzinami, tysiące pytań bez odpowiedzi. Brak pomysłów, brak perspektyw, narastająca frustracja. Pewnego dnia wstałam i powiedziałam "dość!!". Od 31.08.2015 zaczęłam codziennie wprowadzać nieduże zmiany.
Wierzę i zawsze wierzyłam, że jeśli znajdziemy w sobie siłę i odwagę, aby ruszyć z miejsca, to życie pokaże nam właściwą ścieżkę. Nic nie dzieje się bez przyczyny, przypadków nie ma. Wiele osób pisało na blogach o szkole Maltalingua, ale tylko dwie zostały do niej zaproszone, w tym ja. Myślę, że tak miało być! Ten grudniowy wyjazd dał mi tak ogromną motywację, że po powrocie czułam, że mogę wszystko. Mnóstwo pozytywnych ludzi, wzmacniających słów i powtarzane przez wszystkich "Czuję, że tutaj wrócisz..." Dziwne. Bardzo szybko podjęłam decyzję o powrocie w styczniu, ale pod koniec grudnia poczułam, że czas coś zmienić.
Zapragnęłam spędzić luty na Malcie. Nigdy nie byłam tak długo za granicą, do tej pory wszystkie moje wyjazdy były turystyczne i bardzo intensywne. Chciałam normalnego życia, zwykłej codzienności w innym miejscu. Ponieważ jestem z Warszawy, nie dane mi było przekonać się, jak się żyje z daleka od domu albo mieszka w akademiku. Postanowiłam wrócić na kilka tygodni do szkoły językowej, ale to nie była łatwa decyzja.
Brak kasy to główny problem, zawsze. Podjęłam jednak decyzję i od tej chwili zaczęły dziać się cuda, dzięki którym udalo sie. Nowe starty to jednak też zamknęcie starych rozdziałów, więc bałam się bardzo... Powiem Wam szczerze, że w ostatnich tygodniach zrozumiałam, że strach ma wielkie oczy i bardzo często rezygnowałam z marzeń, bo wyobrażałam sobie czarne scenariusze: jak zareagują inni, co się wydarzy, co się na pewno nie uda. Zebrałam się jednak na odwagę a rzeczywistość okazała się zupełnie odwrotna do tego czego się bałam: świat się kręci dalej i nikt się nie obraził. Uważam, że mam szczęście, bo dostałam dużo wsparcia.
Nie pytajcie, co będzie dalej, bo nie wiem :) Liczy się tu i teraz, po raz pierwszy od bardzo dawna. Jestem z siebie dumna, że podjęłam to wyzwanie, a kolejne dni udowadniają mi, że tak właśnie miało być. Wylądowałam na Malcie w sobotę. Przełamuję coraz więcej barier, które budowalam przez długie lata. Zrezygnowałam z hotelu, aby mieszkać z obcymi ludźmi, w dużym mieszkaniu gdzieś w St. Julians. Dla mnie to rewolucja, bo od zawsze mieszkałam sama. Może jednak i to się zmieniło? Jestem coraz bardziej ciekawa ludzi, ich historii i energii :)
Dzieje się! W najbliższym czasie będę do Was nadawała na żywo z wyspy, która skradła moje serce od drugiego wejrzenia. Mam nadzieję, że to będzie niezapomniany pobyt z nauką angielskiego i .. życia. 

25 komentarzy:

  1. Super! Życzę powodzenia w nowej codzienności :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Maltę. W lecie mieszkałam na Gozo, było cudownie. Kilka lat temu jesienią mieszkałam w Birkirkarze. Też to miło wspominam. Niestety były to krotkie pobyty. Marzę, by zamieszkać na Malcie i jestem ciekawa Twoich wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle osób które poznałam na Malcie tu wraca, żeby mieszkać, że jestem już w lekkim szoku!

      Usuń
  3. pamiętaj Ajka, jesteś zwycięzcą! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. a jednak Malta! przyjemności i cudowności Aga! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Powodzenia i gratulacje za podjęcie decyzji i trzymanie się jej. Niech moc będzie z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie po to są marzenia, żeby się spełniały.
    Jak widać u Ciebie to zadziałało w 100%. I tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana jesteś wielka. Tak trzymaj i pisz, bo my tu czekamy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Super, że się odważyłaś na ten krok, gratulacje :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Agnieszko do kiedy pozostajesz na Malcie? Ja będę tam 25 marca w St. Julians.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spełnienia tego wszystkiego, czego zapragniesz! Powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak cudownie o tym wszystkim piszesz Aga :) Jestem bardzo dumna z Ciebie! Podjęłaś dużo trudnych decyzji, przełamałaś się, wyszłaś ze swojej bezpiecznej strefy komfortu. Jesteś kolejną osobą, która pokazuje jak bez sensu jest narzucać samemu sobie ograniczenia,które są jedynie w naszych głowach. A jak pięknie jest jak ich się pozbędzimy. Mocno Ci kibicuje i trzymam kciuki, aby wszystko się poukładało po Twojej myśli!

    OdpowiedzUsuń
  12. Gratulacje! Trzymam kciuki. Od lat mieszkam za granicą i powiem z perspektywy czasu, że warto było podjąć to wyzwanie. Jest tylko jeden problem, będzie Ci ciężko "wrócić" do Polski, cokolwiek to oznacza.
    Czekam na relacje i życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawy artykuł :)
    Zapraszam też do mnie, dopiero zaczynam : http://wspolczesneproblemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Super ! Super i jeszcze raz super! Kibicuje ci bardzo i twoim małym (dużym) zmianą! Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po twojej myśli i trzymam kciuki, bo będę obserwować twoje dalsze ,,przygody,, na obczyźnie!

    OdpowiedzUsuń
  15. Brawo, tak trzymaj, bardzo Ci seknduję, żeby Ci sie udało wszystkie marzenia spełnić :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Święta racja, marzeniom trzeba pomagać. Życzę Ci spełnienia wszystkich marzeń!... I czekam na relacje i rozwinięcie tematu :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymaj się i spełniaj swoje marzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny wpis!
    Ja kocham Indie, a szczególnie ich świetne szkoły Jogi :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP