13.5.18

Lizbona w 8h - czy to realne?

Jeden dzień w Lizbonie to tyle, co nic. 8h w Lizbonie to tak mało, że w ogóle szkoda gadać. Zdarza się jednak, że więcej czasu nie ma i już. Przy dobrej organizacji można zobaczyć naprawdę dużo i jeszcze chwilę odpocząć, zjeść coś pysznego i po prostu porozkoszować się chwilą. Dziś opowiem jak zrobiliśmy to my. 

Przyjechaliśmy z Faro na dworzec Entre Campos w Lizbonie o 10:00, wyjeżdżaliśmy z tego samego miejsca o 18:30. Do dyspozycji mieliśmy zatem 8.5 godziny. Sporo się nagimnastykowałam, żeby ułożyć sensowną trasę zwiedzania. Taką, żeby pokazać Markowi miejsca bardziej znane i te mniej znane, ale bliskie mojemu sercu. Taką, żeby znaleźć wolną chwilę na szybką przekąskę i kawę oraz posiedzieć bez celu na ławce albo nad Tagiem. Wiadomo, że takie 8h to tylko delikatne zetknięcie z miastem, muśnięcie go - dające szansę na wyrobienie sobie opinii czy chce się wrócić na dłużej czy nie. Lepsze jednak to, niż nic. Prawda? Zaczynamy!

Godzina 10.00 - przyjazd na dworzec Entre Campos 
Zakup biletów 1-dniowych na komunikację miejską (cena za osobę to 6.30 EUR + 0.50 EUR opłaty za kartę na której jest kodowany). Linia żółta z Entre Campos do Marques de Pombal, potem linia niebieska do Avenida. 
Na dobry początek - najstarsza i najmniej znana winda Lizbony - Elevador da Lavra. Wjazd trwa około 2 minut, można skorzystać z biletu 24h. Mało kto o niej wie, więc zwykle nie ma problemów z wolnym miejscem. 
Lizbona Elevador da Lavra
Będąc na górze warto podejść kilka kroków do małego, kameralnego parku z jednym ze słynnych Miradouros - punktów widokowych Lizbony. Widok z Miradouro do Torel nie jest imponujący, ale jest tam sympatycznie. 
Miradouro e Jardim du Torel Lizbona
Zeszliśmy na dół po sąsiadujących z windą schodach, rzuciliśmy okiem na Plac Restauradores, przeszliśmy przez słynne "Rossio", czyli Praça de Dom Pedro IV. Krótka przerwa na zdjęcia i dalej w drogę.
Lizbona plac Rossio
Na Rua de Augusta wstąpiliśmy do lubianej przeze mnie Pastelaria Casa Brasileira po małe zakupy na wynos. Kupiłam pasteis de bacalhau (paszteciki z dorsza), rissóis de camarão (smażone w panierce pierogi z krewetką), rissóis de frango (z kurczakiem). Dla Marka to była pierwsza przygoda ze smakami Lizbony.

 Więcej o kuchni portugalskiej znajdziesz we wpisach 
⇨⇨⇨ Co warto zjeść w Portugalii cz. I ⇦⇦⇦
⇨⇨⇨ Co warto zjeść w Portugalii cz. II ⇦⇦⇦
Pokluczyliśmy po równoległych do Rua Augusta ulicach, poobserwowaliśmy gigantyczną kolejkę do windy Elevador de Santa Justa i doszliśmy do ogromnego Praça do Comércio. 
W tym miejscu nie udało nam się zrealizować jednego z moich planów - chciałam dostać się na szczyt łuku Arco de Rua Augusta. Na 2-gie piętro wjeżdża się windą, potem wchodzi schodami. Wstęp kosztuje 2.5 EUR, a kolejka mimo, że nie była długa (ok. 10 osób), praktycznie ani drgnęła przez 10 minut. Zgodnie zrezygnowaliśmy. Bilety można też kupić on-line, ale nie wiem czy pozwalają one całkowicie ominąć kolejkę. 
Odnowione kilka lat temu nabrzeże Tagu cały czas robi wrażenie. To dobre miejsce, żeby na chwilę usiąść na schodach, popatrzeć na rzekę, zjeść kupione kilkanaście minut wcześniej przekąski. 
Nie jestem ich wielką miłośniczką, bo to przegryzki z tych tłustych, ciężkich, wysokokalorycznych, ale warto ich przynajmniej spróbować. Ja z tego, co kupiłam dla Marka, najbardziej lubię rybne pasteis de bacalhau. 

Godzina 12.15 - opuszczamy dolną część miasta 
Bardzo przydatny okazuje się zawsze mój ulubiony skrót przez stację metra Baixa-Ciado. Wchodzi się do metra, przechodzi do końca stacji i wjeżdża na górę schodami ruchomymi (jest ich aż kilka odcinków) wychodząc prosto na Chiado, tuż obok słynnej Café A Brasileira przed którą znajduje się rzeźba Fernando Pessoa. 
Zaczęliśmy od podejścia pod klasztor Covento do Carmo, żeby łatwo dostać się na platformę łączącą dzielnicę ze szczytem windy Elevador de Santa Justa i móc podziwiać panoramę Lizbony. 
Idąc dalej, nie mogłam się oprzeć i musiałam Marka zabrać na sekundę na Calçada do Duque, aby pokazać mu jeden z moich ukochanych widoków (w pełnej krasie jest we wpisie o Miradouros, tu go nie zamieszczę!).
Przy Miradouro São Pedro de Alcântara zrobiliśmy 10-minutową przerwę. Jakiś genialny zespół z Afryki grał kojącą i niezwykle kołyszącą muzykę, pogoda była piękna, widoki jak zwykle zjawiskowe. 
Szybka kawa na wzmocnienie, chwila relaksu i od razu nabraliśmy chęci na dalszy spacer po Bairro Alto. 
Nie czarujmy się - w 8h nie da się pójść wszędzie. Trzeba wybierać - skróty, konkretne cele. Nie ma niestety czasu na gubienie się, błądzenie po uliczkach (które tak bardzo lubię!) czy odkrywanie nieznanych miejsc. 
Po szybkim zapoznaniu Marka z zakamarkami Bairro Alto i minięciu Praça Luís de Camões, udaliśmy się w kierunku windy Elevador Bica. Pozytywnie się zaskoczyłam, gdyż jeszcze na zdjęciach z początku roku żółty wagonik był szpetnie pomazany farbą, a teraz znowu wygląda jak dawniej (ciekawe na jak długo?). 
Zeszliśmy w dół, skręciliśmy w prawo i dość szybko doszliśmy do punktu widokowego Santa Catarina
Kolejny widok na miasto, z nieco innej perspektywy. Przyznam, że bardzo lubię włóczyć się po tych okolicach. 
Zawsze znajdę coś nowego, ładnego. Jakiś detal, którego nie widziałam wcześniej. Mimo, że nieco podobne, to te okolice są mniej tłoczne niż Alfama, łatwiej tu o chwilę oddechu i zapomnienia o tłumach mijanych w centrum. 
Przyznam, że planowałam wsiąść w tramwaj 28 przy kościele Santa Catarina. Nigdy nie było z tym problemu, tym razem jednak był tak wypchany ludźmi (w jedną i w drugą stronę), że nawet się nie zatrzymał. Musiałam zmodyfikować plany - postanowiłam, że zwiedzimy jeszcze kilka urokliwych ulic idąc w kierunku Bazyliki Estrela. 
Po 15-minutowym marszu pod górkę byliśmy na miejscu. Aby chwilę odpocząć, zabrałam Marka na krótki spacer po moim ulubionym parku Estrela, z którego kiedyś pokażę na blogu więcej zdjęć. 
Tuż po sąsiedzku znajduje się jeden z pierwszych przystanków tramwaju 28. Niestety kolejka znowu była gigantyczna (eh!), a my mieliśmy już lekkie opóźnienie. Postanowiliśmy pójść jeszcze 1 przystanek do przodu.
Wsiedliśmy do pękającego w szwach tramwaju 28E, który jechał docelowo na Praça da Figueira. W ten sposób znaleźliśmy się znowu w dolnej części miasta (ale tylko na chwilę!). 

Godzina 13:45 - wspinamy się pod górę 
Nie będę ukrywać, że te okolice zostały potraktowane już trochę zadaniowo. Z każdą godziną tłum robił się coraz bardziej nieznośny, a do tego bardzo chciałam pojechać jeszcze w jedno miejsce (o tym dalej). Ograniczyłam się do najważniejszych dla mnie punktów, ale spokojnie można spędzić w Alfamie całe ostatnie 3 godziny. 
Zaczęliśmy od placu Martim Moniz. Wypiękniał on w ostatnich latach, zrobił się bardziej stylowy i elegancki. Zdecydowanie bardziej też tłoczny, więc szybko odbiliśmy w górę. Mouraria i jej uliczki przywitały nas spokojem i względną ciszą. Gubiliśmy się w nich przez chwilę, ciesząc ucieczką od tłumów. 
W kilkanaście minut udało nam się dotrzeć na Miradouro da Graça. Jest to miejsce słynące z jednej z najpiękniejszych panoram Lizbony. Nie ma w tej opinii cienia przesady. Można siedzieć i gapić się bez końca. 
Stąd ruszyliśmy już prosto w kierunku kolejnych dwóch punktów widokowych, nie wchodząc głębiej między budynki. Miałam nieco inną wizję, ale okazało się, że w interesujących mnie miejscach trwa remont, a drogi są pozamykane. W tej sytuacji pchanie się na siłę nie miało żadnego sensu. 
Chwilę później okazało się, że również Miradouro das Portas do Sol też jest odnawiany i zamknięty. Na szczęście z całego Largo Portas do Sol widoki są ładne. 
Idąc w dół zajrzeliśmy też na Miradouro de Santa Luzia, z którego zdjęcie znajdziecie w poprzednim wpisie. 
Po zejściu w kierunku katedry Sé, znowu wróciliśmy na Praça do Comércio, gdzie spotkało nas duże rozczarowanie. 

Godzina 14:45 - hipotetyczny ciąg dalszy wycieczki 
Mój plan na ostatnie godziny w Lizbonie był jasny - tramwaj 15E do Belém. Na przystanku stało kilkadziesiąt osób (serio!), nerwowo rozglądając się na boki. Tablica sugerowała, że tramwaj nadjedzie za 30 minut, a rozkład papierowy, że za 7 minut. Stojący obok pan powiedział, że czeka już ponad 45 minut. Od maszynisty innego tramwaju dowiedziałam się, że 15E nie przyjedzie wcale z powodu święta. Teoretycznie mogliśmy iść na pociąg z Cais do Sodre, ale powoli kurczył nam się czas do odjazdu z Lizbony. Udaliśmy się do Parku Narodów (który jak na złość okazał się w 75% zamknięty!), ale w idealnej wersji wycieczki zrobiłabym to jak niżej. 
Najszybciej faktycznie dostać się tam z Cais do Sodre pociągiem (ok. 30 minut). Szybki spacer po okolicy, moment na zdjęcia, chwila odpoczynku nad Tagiem, degustacja nasłynniejszych babeczek pasteis de Belém - w wersji bardzo skróconej powinno to zająć nie więcej niż 1.5h.
Powrót na dworzec też nie powinien zająć dłużej niż 1.5h. Tramwajem 15E do Praça do Comércio, stamtąd 5 minut do niebieskiej linii metra, przejazd na Marques de Pombal i przesiadka w żółtą linię do Entre Campos. 
Tak wygląda moja propozycja programu na 1 dzień. Ze względu na lokalizację ostatniego punktu wycieczki - spokojnie można go odpuścić i zamienić na dłuższe zwiedzanie centrum lub przerwę na lunch. 
⇨⇨⇨ Zobacz też wpis "Gdzie zjeść w Lizbonie - polecane restauracje" ⇦⇦⇦

8 komentarzy:

  1. Brawo! fajna wycieczka. Wiem, że można zobaczyć najważniejsze miejsca w Lizbonie w tak krótkim czasie.Mnie udało się podobny plan zrealizować w jakies 9 godz. W tym był jeszcze zamek ,przejazd cała trasą 28 i powrót pieszo. Nie powiem, wyzwanie to jest, ale warto! Pokazałam znajomym Lizbonę i były zachwycone, a dla mnie to wielka radość! Pozdrawiam -Jagienka

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie trochę za szybko czasem lubię posiedzieć w kawiarni nad kawą i ciastkiem godzinę a tutaj to by odpadało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na 8 godzin to zwiedziliście mnóstwo pięknych miejsc. Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Aż nie wierzę, że udało się w 8 godzin Lizbonę zwiedzić. Ale wyczyn!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 8h można Lizbonę dotknąć, ale nie zwiedzić. Wyczyn też to żaden nie jest, ale uważam że jest to dość dobrze zaplanowany 1 dzień.

      Usuń
  5. Bardzo dobrze zaplanowana wycieczka. Brawo!

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP