16.9.18

Czy na tym zamku straszy?

W tym roku udało mi się spełnić 2 moje marzenia dotyczące nocowania w niestandardowych miejscach. Najpierw w lutym spaliśmy w Botelu na rzece w Bratysławie (jeszcze o tym nie pisałam), a gdy zrobiło się ciepło spędziliśmy noc na zamku. Wybrałam ten we wsi Moszna, w województwie opolskim. W ramach tego 3-dniowego wyjazdu spędziliśmy piątek we Wrocławiu, sobotnie przedpołudnie w Opolu, a resztę weekendu w Mosznej.
Plan był jeden - wypocząć! Maj-czerwiec to dość ciężkie miesiące w mojej pracy, a od lipca zaczyna się prawdziwy Armageddon. To była ostatnia chwila żeby złapać oddech, skorzystać z wolnych dni i nie myśleć o niczym. Moszna okazała się idealnym miejscem na całkowity reset głowy - było  naprawdę cudownie!
Po śniadaniu wyjechaliśmy z Wrocławia (nocowaliśmy u mojej rodziny), pojechaliśmy w kierunku Opola. Pogoda była kiepska, dość chłodno i ponuro. Po krótkim spacerze i zjedzeniu najbardziej przereklamowanych naleśników świata (do dziś jestem tak rozczarowana, że przemilczę ten temat) ruszyliśmy w kierunku Mosznej. Ponieważ to tylko 40 kilometrów, już około 13 byliśmy na miejscu. Pierwsze wrażenie? Pięknie! Podjechaliśmy pod bramę wjazdową, ale w budce strażnika nie było nikogo. Warto wiedzieć - goście hotelowi powinni wcisnąć guzik domofonu i zostaną wpuszczeni do środka. Pod zamkiem przewidziano dla nich osobny parking. 
Przy weekendzie to miejsce przeżywa oblężenie gości jednodniowych. Zewnętrzny parking był zapełniony, mnóstwo osób spacerowało po ogrodzie albo piło kawę. Zarówno w sobotę jak i niedzielę widzieliśmy po kilka sesji ślubnych. Na szczęście pogoda z czasem się poprawiła, więc warunki mieli dobre. Doba hotelowa zaczyna się od 14:00, ale nasz pokój był już gotowy. Po skrzypiących, drewnianych schodach weszliśmy na 2-gie piętro. Po kilku zakrętach trafiliśmy do miejsca, w którym mieliśmy spędzić noc. Otworzyłam wysokie, ciężkie drzwi i ....
... zaniemówiłam. "Pokój" był wielkości całego naszego mieszkania! Zachwyciły mnie ogromne okna z cudownym widokiem na wejście do zamku od strony parku (poniżej) i na fontannę w całej okazałości. Byłam zaskoczona, ponieważ wybraliśmy najtańszy typ pokoju - MiniStandard dla 2-osób z łazienką na korytarzu. Ona też okazała się dużą niespodzianką - znajdowała się vis a vis wejścia do naszego pokoju, składała z 2 kabin prysznicowych oraz 2 toalet i była wyłącznie do naszej dyspozycji. Spodziewaliśmy się współdzielonej, a tu w sumie prywatna!
Zostawiliśmy bagaże i od razu poszliśmy na spacer. Trochę pokręciliśmy się po zamkowych korytarzach, a później zeszliśmy na dół. Wyjście od strony fontanny jest piękne, dziedziniec robi wielkie wrażenie. Sam ogród jest nie do końca w moim guście (lubię jak jest więcej kwiatów, rabatek itd), ale uroku nie można mu odmówić. Teren jest duży, dobry do spacerów. Są też ławki, więc można usiąść w ciszy i posłuchać śpiewu ptaków. 
Chcieliśmy jak najwięcej pobyć sami, więc zrezygnowaliśmy ze zwiedzania zamku z przewodnikiem. Dużo osób ta informacja dziwi - ale jak to, przecież to taka okazja, szansa. Nie chcieliście zobaczyć, poznać jego historii? W domyśle - jesteście leniwi i mało ambitni. Powiem tak - wkurza mnie bardzo narzucanie mi jak mam spędzać czas. Czasami mam ochotę zwiedzać zabytki, innym razem chłonąć atmosferę ulic, a zdarza się, że potrzebuję po prostu wypocząć. Tak było tym razem. W mojej definicji wypoczynku nie ma 1-2 godzinnego chodzenia w 20-osobowej grupie gęsiego po zamku. Na szczęście każdy ma prawo wyboru i może swoją wizytę w Mosznej zaplanować inaczej niż my. My spędzaliśmy czas w ogrodzie, w kawiarni, włócząc się po piętrach.
W końcu miałam czas, żeby otworzyć okna, wpuścić świeże powietrze do środka, rzucić się na wielkie łóżko i w spokoju poczytać książkę i gazetę. Tyle szczęścia! W sezonie takie chwile to rzadkość. Wieczorem założyłam niebieską sukienkę, a Marek ulubioną koszulę (kolejne małe święto!) i poszliśmy do hotelowej restauracji na kolację. Niby nic, ale w zabieganej codzienności można zapomnieć jak ważne są takie chwile sam na sam. Restauracja jest piękna - jasna, prosta. Menu ciekawe, niestety głównie rybno-mięsne, ceny przystępne. Jedzenie było świeże, smacznie i ładnie podane, chociaż miłym akcentem byłyby również dania wegetariańskie.
Po kolacji wyruszyliśmy na nocny spacer po ogrodzie. Zamek późnym wieczorem nabrał bardzo tajemniczego charakteru, ludzi było niewiele, zza ciemnych chmur nieśmiało wyglądał księżyc. Piękna sceneria do filmu o duchach, ale niestety nie udało nam się ich usłyszeć. Może straszyły w innym skrzydle? Rano poszliśmy na śniadanie, które jest wliczone w cenę noclegu. Byliśmy nim bardzo pozytywnie zaskoczeni - wybór produktów był ogromny, kawa pyszna, kameralna atmosfera. Najedzeni i zadowoleni wyruszyliśmy w podróż powrotną do domu, planując na trasie wizytę w pewnym lubianym przez nas miejscu. O tym jednak innym razem. 

To był naprawdę idealny weekend i do dziś jesteśmy obydwoje zaskoczeni ceną. Nocleg na zamku ze śniadaniem kosztował 150 zł za 2 osoby. Za kolację w Restauracji Zamkowej (2 zupy, 2 dania główne, 2 napoje) zapłaciliśmy około 100zł. Mając na uwadze samo miejsce i jego klimat - jest to naprawdę doskonała oferta! Rezerwacji dokonuje się w obiekcie mailowo (szczegóły na ich stronie). Uwaga! Na termin letni wpłacałam 30% już zaliczki w grudniu. Te tańsze pokoje na weekendy znikają szybko i nie ma się chyba co dziwić. 

Inne opłaty w Zamku Moszna
Wstęp na teren obiektu (w tym do samego parku!) kosztuje 7zł za dorosłego i 5zł za dziecko 
Zwiedzanie zamku z przewodnikiem kosztuje 12zł za dorosłego i 8zł za dziecko 
Wstęp na zamkowe wieże to opłata 10zł za dorosłego i 7zł za dziecko 
Ekstremalne zwiedzanie zamku (wieczorem) kosztuje 35zł za dorosłego i 30zł za dziecko 
Sesja zdjęciowa na terenie obiektu - 100zł (w tym jest wejście dla pary młodej i fotografa)

7 komentarzy:

  1. Tak do końca to sie nie wyjaśniło, czy w zamku straszą jakoweś duchy. Ale miłą wiadomością jest to, że nie straszą tam ceny :) Fajne miejsce, z Wrocławia niedaleko, może też wyskoczę na weekend :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przyznać, że blog jest naprawdę interesujący.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ten zamek mam naprawdę niedaleko i już mnie zauroczył 10 lat temu jak Córka pokazywała zdjęcia z wycieczki szkolnej. Mieszkamy we Wrocławiu i czemu ja tam jeszcze nie dotarłam?
    Dramat;) Im bliżej tym dalej
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dodam, że w Zamku jest świetny, bardzo klimatyczny escape room!

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam jakieś 10 lat temu, ale ani mnem nie chwycił ani rozczarował;) fajnie zobaczyć ale bez fajerwerków

    OdpowiedzUsuń
  6. Sądziłam, że taka noc na zamku, to więcej kosztuje. Tylko się cieszyć z takiej ceny ;) Wrażenia na pewno niezapomniane.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem zaskoczony, że cena jest tak niska. Zawsze myślałem, że będzie to naprawde drogie.

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP