26.10.18

Malta w detalach

Od zawsze należałam do grona osób, które zachwycają detale. Już kilkanaście lat temu, gdy kupiłam sobie tuż przed maturą pierwszy aparat, pasjami robiłam zdjęcia "różnych dziwnych rzeczy". Dziwnych dla osób z którymi spacerowałam i które co chwila pytały mnie "Co Ty właściwie fotografujesz, przecież tam nic nie ma?". Dla mnie było! A to jakaś oryginalna doniczka z różowymi kwiatami, a to ciekawe płytki na podłodze hostelu albo jakaś intrygująca dekoracja balkonu. Nie umknął mojej uwadze żaden malunek na ścianie, ciekawy szyld przed sklepem czy figurka przymocowana do starej latarni. Pierwsza podróż do Lizbony w 2004 roku tylko pobłębiła tę fascynację, zmieniając ją wręcz w obsesję. Nie chodzę już ulicami patrząc pod nogi (co ma też swoje złe strony - raz weszłam na słup i złamałam okulary które miałam na nosie), tylko w górę lub rozglądam się na boki.
Polska przez długie lata wydawała mi się wyjątkowo nieatrakcyjna jak chodzi o miłe dla oka drobiazgi. Ubolewałam nad tym jak małą uwagę przywiązuje się u nas do ozdabiania balkonów i budynków, do dekorowania ogródków przed domami w mniejszych miejscowościach. Z czasem uległo to poprawie. Trzeba przyznać, że coraz więcej miast dba o wygląd Starówek, pojawiają się ciekawe pomysły na małe, ale pełne uroku ozdoby. Wyobraźnia od razu przywołuje rynek w Toruniu czy wrocławskie krasnale. W wielu miejscach piękne murale zastępują pomazane przez wandali ściany, a i prywatne posesje zyskują na urodzie. 
Nie ma się jednak co czarować - śródziemnomorskiego uroku Warszawa nigdy mieć nie będzie. Południe Europy pod tym względem jest naprawdę wyjątkowe. Magia detali wynika tam z połączenia wielu aspektów - samej architektury, klimatu, występującej tam roślinności, ale też z kultury i większego zwracania uwagi na małe radości. Wśród nich jest oczywiście czas na delektowanie się filiżanką porannej kawy, popołudniowe rozmowy przy suto zastawionym stole, ale też większa dbałość o estetykę okolicy w której się mieszka.
Estetyka - słowo klucz. Mam świadomość, że jednych te południowe detale zachwycą, ale innych poczucie estetyki obrażą. Ja uwielbiam, ale czuję, że niejedna osoba złapie się za głowę patrząc na te zdjęcia!
Włochy, Grecja, Hiszpania, Portugalia... Każdy z tych krajów ma swoje charakterystyczne symbole. Kolorowe płytki azulejos, białe domy z zielonymi okiennicami, pranie bezwstydnie suszące się na wietrze, artystyczne tabliczki z nazwami ulic, ukryte w podwórzach fontanny i przykuwające uwagę witryny sklepów. 
Mieszkańcy południa Europy w niezwykły sposób podkreślają piękno z pozoru niestotnych rzeczy. Drzwi, podłogi, okna... Niby zwyczajne, niezbędne do życia elementy zabudowy. Można je potraktować dosłownie i skupić się jedynie na ich użytkowej funkcji, ale można stworzyć z nich małe dzieła sztuki. Coś, co zachwyci i nie pozwoli przejść obok nich obojętnie. Tak niewiele potrzeba, żeby przeciętna ulica zmieniła się nie do poznania.
Chociaż byłam w wielu miejscach, które potrafiły mnie zaskoczyć ilością wspaniałych drobiazgów, to jak dotąd największe ich skupisko na najmniejszej powierzchni zaobserwowałam na Malcie. Nadają one wyspie wyjątkowego charakteru, podkreślają jej koloryt i różnorodność. Skradły moje serce od razu!
Balkony we wszystkich kolorach tęczy, które wyglądają jak przyklejone klejem do ściany, jak pudełka po zapałkach dokładnie przymocowane przez dziecko do gładkiej powierzchni. Przeszklone, ozdobione kwiatami i ciekawymi płaskorzeźbami. Albo zwyczajne - niezabudowane, odgrodzone jedynie ażurową balustradą. 
Drzwi i okna. Wariuję na ich punkcie! Proszę mnie wpuścić w jakąkolwiek włoską, maltańską czy portugalską uliczkę i dać mi 5 minut, a wrócę po godzinie. Mogę o nich opowiadać godzinami! O ich kolorach, bogactwie zdobień i kształtów. O fakturze drewna, kontrastowym kolorze elewacji i tych wszystkich ozdobnikach, które nadają im nieco przaśnego uroku. Nie brakuje też kwiatów - przed wejściem do domów i na parapetach. 
Kołatki - ile domów na Malcie, tyle kołatek! Niby podobne, a jednak zupełnie inne. Delfiny, morskie motywy, wykrzywione twarze i opiekuńcze dłonie. W różnych rozmiarach, kształtach, wykonane z najróżniejszych materiałów. Uwielbiam spersonalizowane skrzynki na listy, tabliczki ozdobione kwiatami i bajkowymi wzorami opisujące nazwy ulic czy nazwiska mieszkańców budynków. Żółte klatki z rozśpiewanymi kanarkami, psy i koty z nosami przykrejonymi do lśniących szyb. Gdzie nie spojrzeć, wszędzie coś zaskakuje. Nie brakuje postaci świętych - interpretowanych na wiele sposobów. Bardziej i mniej bezpośrednich, skromnych albo strojnych, wyeksponowanych mniej lub bardziej, pasujących kolorystyką lub kompletnie abstrakcyjnych.
Wybranie zdjęć do tego wpisu było katorgą. Nie umieściłam tu nawet połowy maltańskich okien, drzwi, kołatek i innych cudowności, które udało mi się uwiecznić. Starałam się je dobrać kolorystyką, tematyką lub po prostu wybrać te, które lubię najbardziej. Malta często wraca do mnie w myślach i wspomnieniach. Przywołuję w pamięci różne miejsca, miasta i miasteczka. Każde z nich kojarzy mi się z jakimiś charakterystycznymi drzwiami, oknami czy uliczkami. Warto odwiedzić je wszystkie, patrzeć uważnie i wyłapywać to, co małe lecz piękne!

18 komentarzy:

  1. Wspaniały wpis o tym, że warto zauważać małe rzeczy i się nimi cieszyć. Kiedyś w ogóle nie zwracałam uwagi na detale, nauczyły mnie tego podróże i pstrykanie zdjęć. Muszę też przyznać, że twoje zdjęcia detali są świetne, masz do tego smykałkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziekuję za miłe słowa. Podróże uczą i wyostrzają wzrok :)

      Usuń
  2. Tez zwróciłam uwagę na detale, będąc na Malcie: http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/search/label/Malta

    OdpowiedzUsuń
  3. Malta zaskakuje w detalach:) uwielbiam klimat południa Europy

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne miejsce naprawdę. Kiedyś myślałam aby się tam wybrać na wakacje, może w przyszłym roku się to uda:) Świetny wpis, czekam na kolejne z pięknych miejsc, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Maltę poza sezonem, jest przyjemniejsza i mniej tłoczna

      Usuń
  5. Śliczne zdjęcia Aga i fajnie dobrane kolorystycznie. Zachwycanie się detalami to przydatna umiejętność. Wiem po sobie, że bardzo często taka mozaika zapamiętanych szczegółów tworzy nam wiele wspomnień z danego miejsca. W detalach można wiele dostrzec i na ich podstawie wyrobić wyobrażenie o danym miejscu - przynajmniej ja tak mam.
    Też fotografuję dziwne rzeczy, bardzo lubię też obserwować ludzi robiących zdjęcia rzeczom niekoniecznie oczywistym. Ja to nazywam "czepianiem" się szczegółów i o ile w życiu nie zawsze to jest zaletą o tyle w podróżowaniu - moim zdaniem - tak.
    I chociaż kraje śródziemnomorskie są mistrzami świata jeśli chodzi o dbałość o szczegóły to podróżując po Europie zauważam wiele fajnych zmian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem Mo., że czujesz ten temat tak mocno jak ja! W Polsce też idzie ku lepszemu w tym temacie :)

      Usuń
  6. Jestem zachwycona tym wpisem! Zawsze staram się zwracać uwagę na detale, zwłaszcza w architekturze - freski, rzygacze, kute drzwi - takich szczegółów można dostrzec mnóstwo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo piękne miejsce! Malta to moje marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Marzy mi się odwiedzenie Malty! Takie detale mają w sobie mnóstwo uroku. Ja zawsze zachwycam się kolorowmi drzwami i okiennicami na południu Europy, mozaikami na ścianach czy ulicach, kwiatami na balkonach czy udekorowanym patio :)
    nicolestraveljournal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby małe i zwykłe rzeczy, a potrafią chwycić za serce!

      Usuń
  9. Aga, wróciłabym z Tobą na tą Maltę powłóczyć się uliczkami i nacieszyć oczy kolorami. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle czasu już minęło, tyle się zmieniło u nas :) Aż trudno uwierzyć!

      Usuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP