24.12.18

Sopot zimą - pusty i śnieżny

Nigdy nie lubiłam Sopotu. Jedną z moich prywatnych wizji piekła jest spędzenie letniego urlopu w tym mieście. Byłam w nim kilkakrotnie na przestrzeni ponad 20 lat, zwykle na kilka godzin. Tłumy snujące się po "Monciaku", szkaradne reklamy, witryny sklepów, kiczowate restauracje i głośna muzyka nie są tym, za czym przepadam.
Często trafiałam tam przy okazji odwiedzania Trójmiasta z osobami, które wybrały się w te okolice po raz pierwszy. Trzeba się poświęcić, ale zawsze z ciężkim sercem. Moim numerem jeden jest zdecydowanie Gdańsk, do Gdyni również zawsze chętnie wracam. Sopotu nigdy "nie czułam", to zdecydowanie nie moje miejsce. 
Na początku mijającego roku postanowiliśmy trochę to miasto odczarować i pojechać na weekend poza sezonem. Uwielbiamy wyjeżdżać zimą, jesienią i wczesną wiosną! Wiele zakątków Polski i Europy zyskuje wówczas na urodzie. Z pogodą bywa różnie, ale mając do wyboru tłum lub deszcz - zawsze wybiorę deszcz. 
Zarezerwowaliśmy miły nocleg - blisko Ergo Areny, odpowiednio daleko od centrum Sopotu. Kilka kroków od plaży, tuż przy nadmorskiej promenadzie, wśród zieleni i co najważniejsze - w kompletnej ciszy. 
Od słynnego molo i od dworca w Sopocie dzieliło nas ponad 2 kilometry, więc lokalizacja idealna na zimowe spacery. Pierwsze wrażenie - szaro i ponuro, ale PUSTO! Hurra. Paskudny Monciak cały dla nas, ale i tak od razu uciekliśmy w boczne uliczki. Architektura Sopotu potrafi zachwycić, niektóre budynki robią duże wrażenie. Nie mówię tu o Krzywym Domku czy jemu podobnych atrakcjach, a o rezydencjach mieszkalnych. Jedną z moich ulubionych jest Willa Claaszena, w której mieści się Muzeum Sopotu (na zdjęciu poniżej). 
Wizytę w Sopocie zaczęliśmy od ... pizzy. Ile ja o niej słyszałam! Napoli Mia na ulicy Podjazd 2 to prawdziwa gratka dla miłośników tego włoskiego specjału. Jedna z najlepszych jakie jedliśmy do tej pory w Polsce. Idealnie kruche boki, miękki środek, fantastyczny ser i doskonały sos pomidorowy. Ceny bardzo przystępne.
Pierwszy dzień zleciał nam szybko - dłuższy spacer po centrum Sopotu, molo, zimowych parkach i twardym od lodu piasku na plaży. Przerwy na rozgrzewającą herbatę i słynną zupę rybną w Barze Przystań (bez kolejki!). 
Po dotarciu do miejsca zakwaterowania, późnym już wieczorem, postanowiliśmy nigdzie nie wychodzić. Odpocząć, poczytać książki i obejrzeć jakiś film (nie mamy telewizora w domu, więc na wyjazdach zawsze z ciekawości go włączamy, głównie po to, żeby przypomnieć sobie, że to dobrze, że go nie mamy 😆).
Wstaliśmy bardzo wcześnie na śniadanie, wyjrzeliśmy za okno i zaniemówiliśmy. Nie wiadomo kiedy, cały świat zasypał śnieg! Tony białego, mokrego, zimnego puchu, którego w ogóle nie było w prognozach pogody. 
Od śniadania gwarantowanego przez nasz obiekt noclegowy dzieliło nas jakieś 5 minut spaceru (poza sezonem korzystają z kuchni zaprzyjaźnionego pensjonatu), ale w śniegu po kolana szliśmy blisko 15 minut. Nie pamiętam już kiedy ostatnio mogłam uczestniczyć w takim zimowym, śnieżnym spektaklu w wykonaniu Matki Natury!
W Warszawie śnieg sypie naprawdę sporadycznie. Jak się trafi raz czy dwa w ciągu całej zimy to się jest z czego cieszyć. Zwykle zima w stolicy ogranicza się do brązowego błota, którego strasznie nie lubię, ewentualnie do śliskiego lodowiska na chodnikach w drodze do pracy. Nieoczekiwanie Sopot zaserwował nam cudną bajkę. 
Muszę przyznać, że cieszyłam się jak dziecko. Śnieg sypał mi w twarz, nic nie widziałam, ciężkie zimowe buty ledwo przedzierały się przez śnieżne zaspy, a ja się czułam jak w Śnieżnej Krainie. Potem wyszło słońce i Sopot zrobił się nagle kolorowy i urokliwy, w najpiękniejszej odsłonie w jakiej go miałam okazję widzieć.  

18 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia :) Wesołych świąt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda zachwycająco zimą!
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile śniegu <3
    A na pizzy w tej pizzeri nie byłam, ale słyszałam o niej wiele dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja kocham Sopot o każdej porze roku, niestety tłumów też nie lubię, ale co zrobić kiedy całe trójmiasto, cały półwysep helski latem, to horror, katastrofa i lepiej nie będzie! Pozdrawiam poświątecznie i wszystkiego dobrego, cudownych podróży w Nowym Roku życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko w Gdyni czy Gdańsku jest więcej miejsc, żeby od tych tłumów uciec ;) Najlepszego w Nowym roku!

      Usuń
  5. Niezbyt długo nacieszyliśmy się tegorocznym śniegiem. ;) A szkoda, bo taka zima ma swój urok. Na szczęście kalendarzowa zima dopiero się zaczyna i są jeszcze szanse na kolejne opady.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim małym marzeniem jest jechać w pierwszy czy drugi dzień świąt nad morze i tam spędzić czas:) Sopot jest piękny niestety miałam okazję odwiedzić go tylko latem :) Mam nadzieję, że się to zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście brzmi to jak marzenie realne do zrealizowania! Takie są najlepsze :)

      Usuń
  7. Pieknie w śniegu, aż mi się zachciało takiego białego puchu. Pomyślności w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedyne co mogę znieść zimą to ewentualny śnieg :D Najlepszego Moniko!

      Usuń
  8. Odczarowałaś Sopot. Poza sezonem wygląda najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ ja tęsknię za takimi widokami - u nas nie uświadczy się śniegu :/ ponuro szaro i ciężko wyjść z domu, aż się nie chce. Naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś nigdy nie trafiłem nad morze w czasie zimy tylko zawsze latem, po obejrzeniu zdjęć chętnie się wybiorę tam :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP