9.3.19

Malta i Gozo w 4 dni

Nasz zimowy urlop na Malcie był krótki - spędziliśmy tam niecałe 4 dni, więc chciałam zaplanować ten czas jak najlepiej. WizzAir oferuje z Warszawy bardzo korzystne godzinowo loty na przedłużony weekend (przylot w sobotę o 10 rano, wylot we wtorek o 20:30). Warto skorzystać zanim zmienią rozkład na mniej atrakcyjny.
Dla Marka to była pierwsza wizyta na wyspie. Plan był taki - odwiedzić moje ulubione miejsca, ale też zobaczyć coś nowego. Czasu mało, pomysłów dużo - jak to spiąć w całość? Po pierwsze zdecydowałam się na nocleg w innym miejscu niż dotychczas. W Sliemie i St.Julian's spędziłam już tyle tygodni, że wystarczy. Wybraliśmy miejscowość Bugibba. Nie tyle ze względów estetycznych, co praktycznych - jest dobrze skomunikowana z lotniskiem i resztą wyspy, blisko stąd do promu na Gozo oraz nigdy wcześniej nie byłam tam dłużej niż godzinę. To była dobra decyzja - znalazłam bardzo przyjemny nocleg, a turystów o tej porze roku było znacznie mniej niż w Sliemie. Cisza, spokój, puste ulice, promenady i ... autobusy. Dokładnie na czymś takim nam zależało. 
Ten plan jest moją subiektywną propozycją. Uwzględniłam w niej to, co ja lubię w wyspie najbardziej oraz to, że mieliśmy nocować na północy. Mam nadzieję, że jednak kogoś uda mi się chociaż trochę zainspirować. Co ważne - ten plan nie był bardzo napięty, uwzględniał też leniwe poranki i relaksujące wieczory. Spokojnie można w ciągu 4 dni zobaczyć znacznie więcej, ale my próbowaliśmy znaleźć złoty środek.

Uwaga! Nie o wszystkich wspomnianych w tekście miejscach będę się szczegółowo rozpisywać, ponieważ są już na blogu o nich wpisy. Wszystkie linki podam na samym dole.

DZIEŃ 1 - przylot 
Większość osób po przylocie i kupieniu biletów kieruje się na przystanek obok wyjścia z terminalu. Odjeżdżają stamtąd autobusy do największych miejscowości na wybrzeżu. My skręciliśmy w lewo, żeby dostać się do bocznego przystanku o nazwie Cintra (zlokalizowany obok McDonald's) skąd odjeżdża autobus 201. Uwielbiam trasę, on którą jedzie! Nie jest to z pewnością najszybsza, ale zdecydowanie najładniejsza droga prowadząca do Mdiny, która miała być naszym pierwszym przystankiem.
W cenie jednorazowego przejazdu autobusem mamy maltańskie bezdroża i urokliwe miasteczka w pigułce. Taki bus turystyczny z rabatem 90% ☺ Z okien autobusu można podziwiać centrum Żurrieq i Siġġiewi z ich uroczymi placami, kościołami, wąskimi uliczkami. Autobus przejeżdża drogą nad Blue Grotto, zjeżdżając w dół do miejsca, skąd odpływają łódki. Następnie mija stanowisko archeologiczne Ħaġar Qim z ruinami świątyni z 3200 r.p.n.e., księżycowy krajobraz okolic Ghar Lapsi (skaliste wybrzeże o doskonałych warunkach do nurkowania), jedzie wzdłuż nadmorskich klifów przez miasteczko Dingli. Bystre oko wypatrzy w oddali ogrody Buskett z oficjalną rezydencją prezydenta Malty. W końcu przejeżdżając przez boczne ulice Rabatu dociera pod główną bramę Mdiny. Bardzo polecam tę trasę - można obserwować spokojne, lokalne życie. Psy biegają po zakurzonych uliczkach, autobus co jakiś czas trafia na różne przeszkody. Jest kameralnie, inaczej niż wschodnym wybrzeżu.
Zwiedzanie zaczęliśmy od podobno najlepszych pastizzi na wyspie (o tej maltańskiej przekąsce pisałam dawno temu we wpisie Malta na talerzu - link na dole). Mały, ciasny i zawsze pełen ludzi lokal nazywa się Crystal Palace i znajduje się przy wejściu z postoju autobusów w uliczki Rabatu. Pokręciliśmy się po nich trochę wypatrując kotów. W będących główną atrakcją katakumbach św. Pawła i katakumbach Św. Agaty nigdy nie byłam, ale lubię jego kameralną zabudowę. Potem gubiliśmy się w uliczkach Mdiny, niezwykle spokojnej o tej godzinie. Zrobiliśmy sobie krótką przerwę w Fontanella Tea Garden, lokalu który oferuje piękny widok na wyspę, ale nie zachwyca jakością jedzenia i obsługi. Mam jednak do tego lokalu duży sentyment i uważam, że panorama wyspy wynagradza wszystko (a dodatkowo serwują bardzo przyzwoite ciasto czekoladowe). 
Z Mdiny ruszyliśmy spacerem w kierunku Ta'Qali Craft Village, miejsca, gdzie w niezbyt atrakcyjnych budkach można kupić rękodzieło - produkty z maltańskiego szkła i ceramiki. Nie wiedziałam jednak, że od jakiegoś czasu trwa tam remont i wejście od strony którą szliśmy nie było możliwe. Na pocieszenie odwiedziliśmy mały park Ta'Qali w którym byłam po raz pierwszy, a potem ruszyliśmy w dalszą spacerową drogę do miejscowości Mosta. Ta trasa liczy ponad 5 km, ale można również pokonać ją w 25 minut autobusem.
Rotunda w Moście to jeden z najpiękniejszych i najpiękniejszych kościołów na Malcie. Zasłynęła cudem z 1942 roku, gdy jego imponującą kopułę (jedną z najwiekszych na świecie!) tuż przed mszą przebiła bomba nie robiąc nikomu krzywdy. Wnętrze i akustyka są zachwycające. Stąd pojechaliśmy prosto do hotelu i na kolację.
(ALTERNATYWNA opcja bardziej napiętego dnia - po wylądowaniu w sobotę można pojechać prosto na targ do Marsaxlokk (link na dole) autobusem 119 (przejazd w weekend trwa około 50 minut), spędzić tam godzinkę, zjeść lunch. Potem z przesiadką na przedmieściach Valletty (różne kombinacje autobusów) pojechać do Mdiny (podróż trwa około godziny), a z niej również autobusem do Mosty) .

DZIEŃ 2 - GOZO 
Wstaliśmy dość wcześnie, żeby załapać się na poranny prom na Gozo. Powiem szczerze - tego dnia można zrobić znacznie więcej. Gdyby wciąż można było podziwiać Azure Window to pewnie byśmy się wybrali do Dwejra Bay (link na dole). Nasz wybór padł jednak na zatokę Xlendi, której nie miałam dotąd okazji odwiedzić. Trafiła nam się bajeczna pogoda, turystów nie było żadnych. Całe piękno tego miejsca wyłącznie dla nas!
Wypiliśmy kawę z widokiem na wodę, a majestatyczne klify cudownie prezentowały się w przedpołudniowym słońcu. Dopadło nas totalne lenistwo, nie mieliśmy ochoty ruszyć się już nigdzie dalej.
Wróciliśmy do Victorii. To był nasz ostatni przystanek. Skromnie - wiem. W 1 dzień można objechać cała wyspę autobusem Hop-on Hop-off (link na dole), ale trwa to naprawdę długo, a o tej porze roku dość wcześnie robi się ciemno. Zdecydowaliśmy się ograniczyć tym razem do samej stolicy wyspy. Pospacerowaliśmy trochę po centrum, żeby w końcu ruszyć w kierunku Cytadeli. Spędziliśmy tam dużo czasu podziwiając widoki i jedząc moje ukochane ravioli z serem z Gozo w rodzinnej restauracji Ta'Ricardu. Uwielbiam ją! Jedzenie jest wciąż tak doskonałe jak kilka lat temu, gdy jadłam tam po raz pierwszy. Potem wracałam wielokrotnie i zawsze byłam zadowolona zarówno z jedzenia (ich własnego wypieku chleb maczany w oliwie i świeży ser!) oraz wina, jak też przemiłej obsługi. To nie był intensywny dzień, ale dokładnie taki miał być!
Na powrocie zrobiliśmy sobie jeszcze spacer po miejscowości Qawra (szukaliśmy marketu Iceland), która dla mnie pozostaje najbrzydszą miejscowością Malty. W tej części cypla nie chciałabym mieszkać nawet za darmo.


DZIEŃ 3 - VALLETTA, 3 MIASTA i SLIEMA 
Poranek przywitał nas ulewą, która jak się niestety okazało, miała nie mieć końca. Bugibbę i stolicę wyspy dzieli 13 km, ale jechaliśmy grubo ponad godzinę podziwiając za oknem wielkie krople zimnego deszczu. Mam bardzo mało zdjęć z tego dnia, bo nie chciałam zamoczyć aparatu. Pomimo niepogody udało nam się odwiedzić ogrody i pokręcić się trochę po śliskich uliczkach. Bardzo zaskoczyły mnie zmiany na placu z Fontanną Trytona i to, jak wygląda teraz główna brama prowadząca do starej części miasta. O wiele bardziej podobało mi się jej poprzednie oblicze.
Zabrałam Marka do ogrodów z domkami dla kotów - spały sobie smacznie wewnątrz chowając się przed deszczem. Na chwilę przestało padać i wówczas kilka wystawiło z nich ciekawskie nosy. Odwiedziliśmy również Florianę i Tajemnicze Ogrody - przeczytacie o nich w innym wpisie (link na dole).
Autobusem 1 ruszyliśmy w kierunku położonych po drugiej stronie Grand Harbour Trzech Miast. Autobus kończy trasę w miejscowości Isla (Senglea), której cudowne uliczki i foryfikacje wciąż czekają na osoby wpis. Pogoda niestety była coraz gorsza, więc po szybkim spacerze poszliśmy jeszcze do sąsiedniego Birgu (Vittoriosa). To piękne miasto z wpisanymi na listę UNESCO foryfikacjami, Pałacem Inkwizytorów, elegancką mariną, ciekawym Muzeum Marynistycznym i Narodowym Muzeum Wojny. Autobusem 2 wróciliśmy do Valletty.
Ponieważ lubimy dużo chodzić, w kierunku Sliemy poszliśmy piechotą. To jeden z moich ulubionych spacerów z czasów mieszkania na Malcie i kiedyś na pewno o nim napiszę. Niestety z każdą minutą padało coraz bardziej. Planowałam dłuższy spacer promenadą ze Sliemy do zatoki Spinola Bay, ale po 5 minutach byliśmy jak zmokłe kury. Odwiedziliśmy więc centrum handlowe The Point, gdzie w supermarkecie kupiliśmy kilka lokalnych przysmaków i podjechaliśmy do kociego parku. Ostatnim przystankiem tego dnia była kolacja w lubianej przeze mnie maltańskiej restauracji Ta'Kolina. Serwowana przez nich ryba lampuka jest doskonała. Jadłam ją w kilku lokalach, ale tam zawsze jest najciekawiej przyrządzona, a obsługa jest bardzo serdeczna.
Udało nam się odwiedzić St.Julian's nocą. W końcu przestało padać. Patrzyłam z uśmiechem na napis LOVE, który był kiedyś codziennym miejscem spotkań, na światła miasta odbijające się w zatoce i łódki kołyszące się na wodzie. Zrobiło mi się ciepło na sercu, ale nie czułam większego żalu ani tęsknoty.

DZIEŃ 4 MELLIEHA I OKOLICE
Ostatniego dnia pozwoliliśmy sobie na nieśpieszny poranek - z długim śniadaniem i delektowaniem się kawą. Miejsca, które miałam na liście są położone dość blisko Bugibby, więc nie było pośpiechu. Od rana świeciło piękne słońce, więc zostawiliśmy bagaże na recepcji, poszliśmy na przystanek i złapaliśmy autobus 223 do Għajn Tuffieħa (link na dole). Posiedzieliśmy na plaży Golden Bay, pospacerowaliśmy. Było pięknie!
Z przystanku na który przyjechaliśmy odjeżdża autobus 101, którym można podjechać pod Popeye Village. Wcześniej tam nie byłam, więc postanowiliśmy zobaczyć jak to wygląda z zewnątrz. Z klifu nad zatoką Anchor Bay jest doskonały widok na wioskę. Nie zapłaciłabym grosza, żeby wejść do środka (nawet z daleka słychać jak te drewniane belki trzeszcą jak ktoś nimi idzie), ale na takie darmowe show można się skusić.
Pogoda była coraz ładniejsza, więc wróciliśmy spacerem do zatoki Mellieha Bay (około 2 km), a stamtąd podjechaliśmy już autobusem do centrum miasta. Mellieha ma swój niewymuszony urok i oferuje ładne widoki.
Bezpośrednim autobusem (jest ich bardzo dużo) dostaliśmy się do St.Paul's Bay (15 minut jazdy) i skusiliśmy się na ostatni, około 3 km spacer wzdłuż wybrzeża. Za kilka godzin mieliśmy wrócić do krainy szarości i zima, więc z radością łapaliśmy promienie słońca, cieszyliśmy oczy zielenią i stałą obecnością kotów.
Odebraliśmy bagaż, zjedliśmy w hotelowej restauracji lunch. Wybraliśmy kameralny, prowadzony przez maltańską rodzinę guesthouse z którego jesteśmy bardzo zadowoleni. Krótki spacer promenadą do Dworca autobusowego w Bugibba (obok którego znajduje się genialna sycylijska kawiarnia Michele's Cafeteria & Gelateria, z przepiękną mozaikową podłogą i pysznymi ciastkami z migdałów) i zajęliśmy miejsca w lotniskowym autobusie X3.
Tu się może pojawić pytanie dlaczego zdecydowaliśmy się na autobus, który planowo jedzie aż 1.5 h? Dlatego, że mogliśmy wejść do niego na pierwszym przystanku i zająć miejsca. Inne autobusy na wysokości Bugibby są już pełne ludzi, a stanie w tłumie z bagażem przez 60-80 minut jest średnią frajdą. Poza tym wyruszaliśmy na lotnisko około 16, więc w godzinach wtorkowego szczytu. Jechaliśmy blisko 2h, ale siedząc wygodnie i podziwiając widoki za oknem (Mosta, Mdina, Tarxien). Wyjechaliśmy wcześniej niż powinniśmy, bo jestem niestety nauczona, że na Malcie nie zawsze autobusy przyjeżdżają o czasie (o ile w ogóle przyjeżdżają).
Dotarliśmy na lotnisko już po zmroku, ale jeszcze ponad godzina dzieliła nas od odprawy. Poszliśmy na spacer do miasteczka Gudja, położonego kilka kroków od lotniska. Polecam taką opcję oczekiwania na swój lot, ponieważ skrywa ono mnóstwo godnych uwagi zakątków. Nasza wspólna maltańska przygoda dobiegła końca.

Linki do postów wspomnianych we wpisie:

3 komentarze:

  1. Bugibba tez byla moim.miejscem noclegowym, muszę przyznać że calkiem przyjemna, a i dobrze skomunikowana z resztą wyspy

    OdpowiedzUsuń
  2. Malta widziana nieco inaczej: https://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/search/label/Malta
    Polecam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń

Jestem ciekawa Twojej opinii. Podziel się nią!

Komentarze obraźliwe lub pisane w moim odczuciu wyłącznie po to, żeby zostawić link do swojej komercyjnej strony nie są publikowane.

TOP