31.7.19

Times Square - w krainie billboardów

Times Square - jeden z symboli Nowego Jorku. Miejsce znane z filmów, reklam, teledysków. Kojarzy je chyba każdy, a impreza Sylwestrowa odbywająca się tam co roku uważana jest za jedną z największych na świecie.
Plac znajduje się w środkowej części Manhattanu, na skrzyżowaniu Broadwayu i Siódmej Alei. Jest szczelnie otoczony biurowcami i wysokimi budynkami, zatłoczony do granic możliwości. To tętniące życiem serce miasta, odwiedzane tłumnie przez turystów. Być w NYC i nie mieć zdjęcia na Times Square? Niemożliwe! 
Miejsce pocztówkowe, symboliczne, kolorowe. Najbardziej znane z ... ogromnej ilości ruchomych ekranów reklamowych i billboardów umieszczonych na relatywnie niewielkiej powierzchni. Ot, taki znak naszych czasów. W przerwie między zakupami biegniemy zrobić sobie zdjęcie wśród walących po oczach neonów i podświetlanych reklam amerykańskich marek odzieżowych, gadżetowych i spożywczych. Jest też trochę informacji o bieżącym repertuarze teatrów, co uzupełnia reklamową ofertę w dość osobliwy sposób.
Times Square nie było na liście moich nowojorskich marzeń, ale zajrzałyśmy tam będąc w okolicy. Dotarłyśmy pod wieczór, gdy zaczynało się ściemniać. Spędziłyśmy uroczy dzień w Central Parku, więc kontrast był ogromny. Z zielonej, spokojnej, słonecznej części miasta przeniosłyśmy się do świecącego w ciemności koszmarku. Nie lubię miejsc tłocznych i głośnych, nie przepadam za jaskrawym światłem i atakującym zewsząd nadmiarem bodźców, więc nie wpadłam w zachwyt. Times Square mnie zmęczył w ciągu kilkunastu sekund. Jedyne selfie mówi wszystko o miłości, której nie było i nigdy nie będzie. Potraktujmy to z przymrużeniem oka ;)
Inna sprawa jest taka, że im jestem starsza, tym bardziej sceptycznie podchodzę do tematu konsupcjonizmu, a w szczególości zakupów, sieciówek, szybkiej mody i szybkiego życia. Ciężko było mi odciąć swoje przekonania i patrzeć na Times Square wyłącznie jak na atrakcję turystyczną. Mimo wszystko jest czymś więcej, nie tylko ikoną Nowego Jorku, ale też symbolem świata, z którym na tym etapie życia nie jest mi po drodze.
Jeśli miałabym wskazać, jak wyobrażam sobie karę potępienia (tak, żeby naprawdę odczuć bolesne konsekwencje swoich złych czynów), wskazałabym na życie wieczne w głównym sklepie Primark na Oxford Street w Londynie, Times Square w godzinach szczytu lub ewentualnie udział w niekończącym się weselu w rytmach disco polo wśród pląsów wąsatych, rubasznych wujków. Są to miejsca i wydarzenia, których wspomnienia automatycznie wywołują gęsią skórkę i to uczucie nieprzyjemnego ucisku gdzieś w środku.

Ciekawa jestem z czym Wam kojarzy się Times Square? Byliście? Chcielibyście odwiedzić? Dajcie znać!

21.7.19

Darmowe i niedrogie atrakcje Warszawy

Ten wpis czekał zapisany w szkicach blisko 2 lata! Przypomniał mi się, gdy kilka dni temu kupowałam bilety na koncert wokalisty pochodzącego z Azorów. Cristóvam wystąpi w jednym z warszawskich domów kultury, co ma bezpośredni związek z tematyką tego posta - dziś będzie o trudnych początkach i kreatywności.

Marek przeprowadził się do Warszawy w listopadzie 2016 roku. To był skok na głęboką wodę, bo żadne z nas nie miało wtedy pracy, ale chcieliśmy być razem. Ja pracę znalazłam miesiąc później, ale pensja na start była skromna. Marek szukał dłużej i wpadał z deszczu pod rynnę. Żyliśmy z kalkulatorem w ręku i chociaż zawsze byłam osobą raczej oszczędną, to wówczas było nam ciężko. Wcześniej udawało mi się odłożyć pieniądze na jakieś podróże, wyjścia do kina czy teatru, wizytę w restauracji, ale wtedy mogliśmy o tym tylko pomarzyć. 

Po co tym piszę? Nie po to, żeby się użalać. Wręcz przeciwnie! Te miesiące dużo mnie nauczyły. Nie chcieliśmy siedzieć w domu, ale blokowały nas koszty ewentualnych wyjść. Zaczęłam się zastanawiać co można robić w Warszawie za darmo lub niedrogo. Zimą i wczesną wiosną, bo latem są parki, można iść nad Wisłę albo urządzić piknik na trawie. Okazało się, że możliwości jest sporo i do dziś z tych rozwiązań chętnie korzystamy. 

Kina 
Ich wybór w Warszawie jest naprawdę duży. W większości przynajmniej raz w tygodniu jest "Tani Dzień", gdy bilet kosztuje 10-12 zł za osobę. Zdarzają się promocje typu "2 za 1" lub zniżki dla stałych klientów. Niektóre domy kultury (o nich więcej poniżej) również mają kameralne sale kinowe, gdzie za 10zł lub nawet mniej przez cały rok można obejrzeć wybrane przez nie filmy - często niszowe i wartościowe.

Teatry
Ceny biletów kupowanych z wyprzedzeniem są dość wysokie, ale można korzystać z tzw. wejściówek. Trzeba przyjść do teatru przed spektaklem, stanąc w kolejce i przy odrobinie szczęścia kupić bilet za 1/3 ceny.

Bezpłatne dni w muzeach
Dni otwarte są w wielu państwowych obiektach. Warto przyjechać o poranku, aby uniknąć tłumów. Sprawdziłam tego typu obiekty w Warszawie i okazało się, że za darmo można wejść do Muzeum Powstania Warszawskiego czy na Zamek Królewski (niedziele), Muzeum gazownictwa (codziennie), Muzeum Żydów Polskich, Muzeum Azji i Pacyfiku (czwartki), Muzeum Kolejnictwa (poniedziałki), Muzeum Karykatury (wtorki). A to tylko część z nich!

Zniżki do płatnych obiektów
Po poszukiwaniach bezpłatnych muzeów, ciasteczka zaczęły mi wypluwać różne reklamy, w tym serwisów oferujących grupowe zakupy. Kojarzyły mi się głównie z gastronomią i kosmetyczkami, a okazało się, że można kupić za pół ceny czasami wejścia do prywatnych muzeów, na ciekawe wystawy i różne wydarzenia.

Restauracje 
Kilka lat temu ograniczyłam wyjścia do restauracji po tym, gdy kilka razy z rzędu nacięłam się na kiepskie jedzenie za wcale nie małe pieniądze. Raz na jakiś czas fajnie jest jednak gdzieś wyjść. Skupiliśmy się na restauracjach, które mają menu lunchowe (często nawet do godziny 17). Zdarza się, że wieczorem, np. po 20 jedzenie w niektórych lokalach jest tańsze (dotyczy to raczej barów niż restauracji). Inne mają znowu świetne oferty śniadaniowe - np. do kawy za 10 zł śniadanie za złotówkę lub do śniadania za 12 zł kawa gratis.

Domy kultury
Powiem szczerze, że było dla mnie odkrycie na miarę wynalezienia żarówki ;) Wiedziałam oczywiście, że takie miejsca istnieją, ale nie interesowałam się ich ofertą. Raz w życiu byłam na wystawie zdjęć z Portugalii i nie wchodziłam w temat głębiej. Okazało się jednak, że to istne kopalnie możliwości! Polubiłam na Facebooku ośrodki do których mamy najbliżej (Bemowo, Wola, Bielany). Ich oferta jest naprawdę bardzo ciekawa, program na każdy miesiąc różnorodny. Są koncerty (plenerowe i nie tylko), wystawy zdjęć i obrazów, spektakle teatralne, potańcówki, wieczorki międzynarodowe z jakimś tematem przewodnim, spotkania autorskie z ciekawymi osobami, pogadanki na różne tematy ze specjalistami (np. z zakresu ekologii, zdrowia czy psychologii). Pojawiają się w ofercie różne warsztaty - kosmetyczne, kulinarne, plastyczne, a nawet stolarskie oraz zajęcia sportowe (joga, gimnastyka i inne). Część atrakcji jest za darmo, część za symboliczną opłatą.

Niektóre domy i ośrodki kultury mają też bogatą ofertę dodatkowych zajęć plastycznych, muzycznych czy sportowych. Nie są to jednorazowe spotkania, a całe cykle. Ja miałam okazję uczestniczyć w zajęciach z sitodruku i decoupage oraz w ciekawym cyklu spotkań dotyczących fotografii. Warto obserwować takie miejsca, bo pojawiają się prawdziwe perełki i za przysłowiowe grosze można kreatywnie i ciekawie spędzić czas. Niektóre biblioteki organizują również spotkania autorskie lub kółka dyskusyjne dla miłośników książek.

Karta Mieszkańca Miasta/Dzielnicy 
Takie karty funkcjonują w wielu miastach, oferując różnorodne zniżki ich mieszkańcom m.in. do różnych obiektów typu muzea, do teatrów, na zajęcia sportowe, językowe i inne. Warto rozeznać się jak to wygląda u Was.

Pokazy slajdów z podróży
Większość pokazów odbywa się w miejscach, które mają przystępne ceny napojów czy prostych posiłków. Można zatem połączyć wyjście do knajpy z ciekawą opowieścią z jakiegoś zakątka świata.

Akcje sąsiedzkie/społecznościowe 
Wiele dzielnic ma swoje "lokalne centra" sąsiedzkiego życia w kawiarniach czy klubikach. U nas na Bemowie jest Ogród Społecznościowy w Forcie Bema, gdzie odbywają się różne ciekawe wydarzenia, a w innych miejscach organizowane są wyprzedaże garażowe i prywatne inicjatywy zrzeszające mieszkańców. 

Miejsca, które można zwiedzać za darmo
Nie mam na myśli galerii handlowych, chociaż i taki etap w swoim życiu miałam, że lubiłam. Na szczęście przerodził się w czystą nienawiść i dziś unikam ich jak ognia. Można wybrać się do Hali Koszyki albo nowej Hali Gwardii, w okresie przedświątecznym na odbywające się w wielu dzielnicach Jarmarki Bożonarodzeniowe, podziwiać wnętrza zabytkowych kościołów czy najpiękniejsze parki lub klimatyczne cmentarze.

Być turystą w swoim mieście 
Często jest tak, że zachwycamy się innymi miastami, a wcale nie znamy naszych własnych. Sama mam ogromne braki jak chodzi o zwiedzanie Warszawy i nie jestem na czasie w temacie nowych atrakcji. Na blogu jest trochę stolicy, ale jak na osobę która mieszka tu od zawsze nie jest to jakiś super wynik. Wpisy znajdziecie TUTAJ, a ja będę szukać w sobie motywacji żeby napisać o jeszcze innych miejscach. 

Strony prezentujące darmowe wydarzenia
W trakcie poszukiwań dowiedziałam się, że istnieją portale, które preznetują darmowe wydarzenia na każdy dzień. Bardzo zróżnicowane tematycznie, więc trzeba poświęcić trochę czasu, ale można dorwać informacje o różnych miejskich perełkach, takich jak darmowe spacery z przewodnikiem (za opłatę według uznania), koncerty, imprezy plenerowe, szkolenia, warsztaty, festiwale i inne. Są kopalnią wiedzy o wydarzeniach, przy czym często są bardzo nieczytelne, a jakość propozycji bywa dyskusyjna - nie ma selekcji, na stronę trafia wszystko.

Teoretycznie to wszystko jest oczywiście, ale jak rozmawiam na ten temat z osobami, które przyjechały do Warszawy z innych miejsc i dopiero zaczynają swoją przygodę z tym miastem, to dla wielu jest to nowy temat. Pomyślałam, że warto o nim wspomnieć, bo początki bywają trudne. Poza tym może ktoś z Was a jeszcze inne rady lub pomysły jak spędzać czas w Warszawie lub innych miastach za darmo lub za symboliczne kwoty? 

13.7.19

Azulejos, mozaiki i morskie klimaty w domu

Moje ulubione miseczki ze sklepu Smaki Portugalii
Jak już się pewnie zdążyliście zorientować, mam bzika na punkcie wszystkiego, co jest związane z morzem i wodą oraz wszystkiego, co kojarzy mi się z południem Europy. Mam tu na myśli kolorystykę, elementy architektury, dekoracje i detale (ale też tempo życia, umiejętność celebrowania chwili itd.).

8.7.19

Restauracja z widokiem na Lizbonę

Wiele lat musiało upłynąć, zanim w końcu udało mi się dotrzeć do Restaurante Ponto Final - lokalu serwującego wyjątkowy widok na Lizbonę. Pomimo, że do zlokalizowanej po drugiej stronie Tagu miejscowości Cacilhas wielokrotnie płynęłam promem, zawsze był to jedynie punkt przesiadkowy do sanktuarium Cristo Rei czy na Costa da Caparica. Wielka szkoda, bo zaledwie krótki spacer dzieli terminal promowy i to niezwykłe miejsce!
TOP